Zdaniem Ireneusza Czarnego plantacje kukurydzy, w zależności od regionu, ale też od terminu siewu, są w różnej fazie rozwojowej. Dodatkowo większość plantacji ucierpiała w wyniku majowego ochłodzenia, co zatrzymało ich wzrost.


- Odchwaszczanie powschodowe trafiło na okres zaraz po chłodach i w wielu wypadkach obserwowane były lekkie uszkodzenia roślin. Można zauważyć też nierównomierne wschody, czego główną przyczyną może być skład mineralny gleby. Większy udział piasku w warstwie, gdzie zostały wysiane nasiona, powoduje szybkie wysychanie wody, co skutkuje ograniczonych pęcznieniem nasion, powolnym kiełkowaniem oraz szybkich ochładzaniem się tej części pola. Prowadzi to do powolnego wzrostu - podkreśla Czarny.


Przebieg majowej pogody, a więc występujące chłody na przemian z upałami powyżej 30 stopni, spowodowały większe niż zwykle porażenie ploniarką zbożówką. Objawy żerowania tego szkodnika widoczne są przeważnie już na roślinach rozwijających czwarty liść. Takie zaatakowane liście trudno się rozwierają, a ich blaszki pękają podłużnie lub ulegają porozrywaniu wraz ze wzrostem rośliny. Zwalczanie chemiczne ploniarki jest uzasadnione kiedy szkodnik uszkadza 10-15 proc. roślin w uprawie na ziarno lub 20-30 proc. w uprawie na kiszonkę. W tym roku uszkodzenia są znaczne. Spore straty w kukurydzy wyrządzają też dziki.


Co do plonów specjalista nie chce się jeszcze wypowiadać w tej sprawie, gdyż wiele zależeć będzie od pogody, a zwłaszcza opadów. - W środkowej części Polski zaczyna się robić sucho, nadzieją są spodziewane opady na przełomie maja i czerwca, jednakże związane jest z nimi przewidywane ochłodzenie. Noce są nadal chłodne, jak dla ciepłolubnej kukurydzy - dodaje Ireneusz Czarny.

Podobał się artykuł? Podziel się!