Opóźnienie terminu siewu z kolei skraca długość fazy krzewienia i zmniejsza liczbę ziarn w kłosie. Dodatkowo jeśli trafimy na niekorzystną pogodę, niedobory wody, to straty znacznie się potęgują.

Najwcześniej wiosną należy siać pszenicę jarą, ponieważ ten gatunek ma stosunkowo małe wymagania termicznymi w okresie kiełkowania oraz reakcją fotoperiodyczną. Pszenica znosi przymrozki wiosenne do -8°C, a większe spadki temperatury mogą uszkodzić liście, ale nie niszczą rośliny. Z kolei opóźnienie siewu tego gatunku o np. 10 dni przyczynia się do obniżki plonu.

Następny w kolejności jest owies. On również jest bardzo wrażliwy na opóźnienie terminu siewu. Natomiast przy wczesnym terminie rośliny wykorzystują zapasy wody po zimie, lepiej rozwija się też system korzeniowy, a dodatkowo takie uprawy łatwiej znoszą niedobory wody w późniejszym okresie wegetacji. Owies ma małe wymagania cieplne - kiełkuje w temperaturze 1-3°C. Podczas niskiej temperatury zboże to wschodzi wolno, czasem nawet jednocześnie z późno sianym, mimo to wydaje większe plony.

Jęczmień jary odznacza się największą tolerancyjnością wśród zbóż jarych na opóźnienie terminu siewu, stąd należy go wysiać w następnej kolejności po pszenicy i owsie. Wcześniejszy siew sprawia, że jęczmień wchodzi w okres krytyczny względem temperatury, gdy niebezpieczeństwo wystąpienia wysokich temperatur powyżej 18°C jest jeszcze niewielkie.

Pszenżyto jare powinno się wysiać też możliwie jak najwcześniej. Opóźnienie terminu siewu do 10 dni jest jeszcze dopuszczalne, ale dalsze opóźnienia znacznie obniżają plon. Jednak, kiedy nie możemy wjechać w pole i, gdy termin siewu musi się opóźnić, wtedy należy zwiększyć normę wysiewu o 10 proc.