W większości gospodarstw siewy rozpoczęły się dopiero po 25 sierpnia i przedłużyły się do pierwszej dekady września. - Warunki glebowe były w tym okresie bardzo złe. Z reguły siew przeprowadzany był w bardzo przesuszoną i nie osiadłą glebę. Nasiona w wyniku braku wilgoci, długo zalegały w glebie i kiełkowały dopiero po upływie 2-3 tygodni. Dodatkowo częste październikowe przymrozki nie wpływały na poprawę stanu roślin, a plantacje które w tamtym czasie były w stadium siewek, ulegały uszkodzeniom. Niektórzy rolnicy decydowali się nawet na likwidację plantacji – podkreśla w rozmowie z nami Krzysztof Kurus z Lubelskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Końskowoli.

W pierwszej dekadzie listopada rośliny miały bardzo duże opóźnienie rozwoju i w większości wypadków były w fazie ok. 4-8 liści (grubość szyjki korzeniowej znacznie poniżej 10 mm). Wschody były nierówne i nawet w obrębie jednej plantacji rzepak mógł mieć 2-3 liście, jak również fazę 10 liści. Widoczne też były na nich przebarwienia mówiące o złym pobieraniu składników pokarmowych.

Przebieg pogody skomplikował również ochroną rzepaku, szczególnie przed chwastami. Często na plantacjach występowała śmietka kapuściana oraz rolnice. Choroby takie jak sucha zgnilizna kapustnych występowała w umiarkowanym nasileniu.

- Obserwuje również w tym roku dużo plantacji tzw. niskonakładowych tzn. (np. zostawione samosiewy rzepaku w celach produkcyjnych, nie inwestowanie w kwalifikowany materiał siewny, czy pozostawione plantacje bez ochrony). Istnieje duża i uzasadniona obawa wśród rolników że niektóre plantacje rzepaku w takim stanie mogą nie przetrwać zimy – zauważył Kuras.

Stan plantacji pszenicy ozimej był na ogół lepszy niż w przypadku rzepaku i faza rozwojowa zależała raczej od samego terminu siewu, niż od anomalii pogodowych. Oczywiście zdarzały się plantacje opóźnione w rozwoju nawet, w sytuacji kiedy siew był przeprowadzony w optymalnym terminie. Często wynikało to z zaskorupienia gleby po siewie.

- Pod koniec września na naszym terenie przechodziły obfite ulewy (Końskowola - 70 mm opad w ok. 48 godz.). Gleba, która wcześniej była bardzo przesuszona, miała tendencje do zaskorupiania. Częstym obrazkiem był również erozje wodne po takich ulewach. Mimo to większość plantacji pszenicy sianych w optymalnym terminie miało fazę ok. 3-4 liści – podaje Kurus.

Częste przymrozki opóźniły przebieg wegetacji. Występowanie mszyc w pszenicy okazało się znacznie mniejsze niż w ubiegłym roku, ale za to notowano pojaw skoczków i rolnic.

Podobał się artykuł? Podziel się!