Już nie tylko na wcześnie sianych zbożach, również na tych z terminów optymalnych można zaobserwować wyraźne infekcje mączniakiem prawdziwym. Dość wysokie temperatury w ciągu dnia sprzyjają rozwojowi choroby.

Jego rozwój coraz rzadziej jest zbieżny z wilgotnością powietrza. Duże nasilenie choroby obserwuje się w okresach deficytu wody i podczas słonecznej jesiennej aury. Zarodniki nie potrzebują wody do rozwoju, gdyż zawierają jej aż 70 proc. Do rozmnażania wystarczające jest powietrze o wysokiej wilgotności. Dowodzi to, że do infekcji wystarczy niewielka wilgoć pochodząca z rosy czy mgły.

Porażone jesienią i niechronione fungicydami zboża są źródłem szybko rozwijających się wiosną infekcji. Ograniczenie choroby nastąpi dopiero wtedy, kiedy temperatura spadnie poniżej 5°C.

Czy infekcja jest świeża czy nie, o tym nam powie kolor grzybni. Nalot przyjmuje barwę szarą, jeśli zalega na roślinach przez dłuższy czas, a jeżeli porażenie jest świeże, nalot jest biały.

Ciągle można zdecydować się na zabiegi fungicydowe w zbożach. W temperaturach powyżej 10°C można zastosować triazole lub strobiluryny, choć niektóre substancje z tej grup środków można stosować nawet w 7-8°C.

Ze względu na chłodne już noce lepiej zdecydować się na morfoliny, które działają również w niższych temperaturach. We wszystkich przypadkach warto do zabiegu wybrać dzień w którym temperatura powietrza będzie jednak przekraczać 10°C, a o takie dni w dobie postępującej jesieni będzie coraz trudniej.