Ten sezon był zupełnie inny dla kukurydzy niż dwa ostatnie.

Mokro było, jest więc bardzo mokra kukurydza. Z tego powodu pogoda nie pozwoliła na wyższe plony, które i tak są niższe w porównaniu choćby z poprzednim sezonem.

Rolnicy mogli się starać, wysiali najlepsze odmiany, a i tak odczuli niesprzyjającą aurę. Wilgotność ziarna niektórych odmian sięgała blisko 40 proc. Już tradycyjnie na polach Tadeusza Szymańczaka w Skrzelewie w woj. mazowieckim odbyło się święto kukurydzy, podczas którego zbierano różne odmiany kukurydzy Pioneer. Każda odmiana była oddzielnie ważona i sprawdzana pod względem wilgotności.

Wyniki pomiarów dla poszczególnych odmian przedstawione zostały na tabeli. Przykład Mazowsza nie jest odosobniony.

W całej Polsce dla kukurydzy było za mokro. Kłopoty z uprawą zaczęły się już wiosną. Zima nie chciała odejść, przez co opóźniły się siewy.

Co roku, jak dotąd, siewy przyspieszały, ale w tym sezonie trudno było dotrzymać optymalnych, kwietniowych siewów.

Po opóźnionych siewach przyszła pora na odchwaszczanie. Kto nie zastosował herbicydów doglebowych, które działały bardzo dobrze, ze względu na wysoką wilgotność gleby, miał kłopot z wjechaniem w pole. Deszcze komplikowały odchwaszczanie nalistne i trudno było wyrobić się do 8. liścia kukurydzy.

Efekty są widoczne teraz. Rolnicy mają niższe plony, a wilgotność ziarna bardzo wysoką.

Sezon dla kukurydzy nie był łatwy także z powodu masowego wystąpienia omacnicy prosowianki. Producenci załamywali ręce, bo wiadomo, że ten szkodnik zwiększa porażenie kolb chorobami fuzaryjnymi. W zasadzie poza wysiewaniem odmian GMO nie ma na omacnicę rady. Można zwalczać ją metodami biologicznymi, stosując kruszynka, ale skuteczność tej metody nie jest najwyższa i sięga co najwyżej 50 proc. Testy były w tym roku prowadzone w Wielkopolsce, więc będzie okazja, żeby czytelników Farmera poinformować o wynikach, o ile zostaną udostępnione do szerokiego wykorzystania. Oczywiście omacnicę prosowiankę można zwalczać chemicznie, ale żeby wjechać w kukurydzę nie czyniąc strat, trzeba mieć opryskiwacz szczudłowy.

Właśnie takie "cacko" pojawiło się w Skrzelewie podczas Święta Kukurydzy i była to premiera tego opryskiwacza na polskich polach. Przyjechał on w zasadzie prosto z Bednar, gdzie można było go obejrzeć na stoisku Maschio Gaspardo.