Naukowcy z IOR TSD w Rzeszowie w składzie Dr hab. inż. Paweł K. Bereś, prof. nadzw., mgr inż. Łukasz Siekaniec, mgr Michał Dziubek prowadzili obserwacje zdrowotności plantacji kukurydzy na Podkarpaciu. Warunki dla rozwoju większości patogenów je wywołujących nie były w pełni sprzyjające.

Poniżej podajemy wyniki tychże obserwacji opracowane przez wyżej wymieniony zespół naukowców. Na końcu zostały przytoczone także zalecenia na rok 2018.

Warunki pogodowe

Warunki pogodowe w 2017 roku na Podkarpaciu były zróżnicowane. W okresie wiosennym, zaraz po siewach kukurydzy (od trzeciej dekady kwietnia) odnotowano oddziaływanie niskich temperatur, które utrzymywały się do drugiej połowy maja. Spowodowało to spowolnienie kiełkowania, a także wzrostu roślin – kukurydza przez dłuższy okres czasu pozostawała w fazie 1–3 liści. Wiosenne chłody miały swoje odzwierciedlenie w opóźnieniu wegetacji kukurydzy o niemal 2 tygodnie w porównaniu do lat wcześniejszych. W późniejszym okresie nastąpiła poprawa warunków termicznych. W okresie od czerwca do sierpnia w rejonie badań odnotowano niewielką ilość opadów deszczu, a także duże skoki temperatur pomiędzy poszczególnymi dniami, w tym pomiędzy dniem a nocą. Takie warunki nie sprzyjały rozwojowi chorób liści kukurydzy. Ponadto w okresie lipca pojawiały się lokalne nawałnice z gradobiciem, które jednak nie spowodowały silnego uszkodzenia roślin. W październiku z kolei region nawiedziły dwa orkany, które nadłamały rośliny uprzednio uszkodzone przez szkodniki i choroby. Plony ziarna zebrano pod koniec października.

Analizując warunki pogodowe stwierdzono, że miały one istotny wpływ na wystąpienie sprawców chorób i nasilenie ich występowania. W związku z tym, że większość grzybów chorobotwórczych potrzebuje dla swojego intensywnego rozwoju wody, bądź to w postaci opadu deszczu, pary wodnej (wilgotność powietrza) bądź rosy, stąd też miały one utrudniony rozwój w okresie od czerwca do sierpnia. Dopiero we wrześniu i październiku wzrosła liczba dni z opadami deszczu, co z kolei sprzyjało rozwojowi w tym czasie już tylko fuzarioz. Na pojaw chorób wpływ miały także szkodniki, przy czym w porównaniu do lat ubiegłych w niewielkim nasileniu pojawiły się mszyce i wciornastki. Nadal najliczebniejsza i najgroźniejsza była omacnica prosowianka (Ostrinia nubilalis Hbn.).