W praktyce siewy pszenicy ozimej na przełomie października i listopada nie należą do rzadkości. Rolnicy coraz częściej decydują się na siew ozimin po późno schodzących przedplonach takich jak burak cukrowy czy kukurydza.

W przypadku pierwszego przedplonu, łatwiej glebę doprawić i tym samym stworzyć lepsze warunki zarówno do siewu jak i kiełkowania ziarniaków. Zdecydowanie trudniej przygotować stanowisko po kukurydzy zbieranej na ziarno. Tuż po zbiorze musimy skupić się przede wszystkim na starannym rozdrobnieniu i wymieszaniu z glebą resztek pożniwnych, które mogą utrudniać pracę siewnikom. Należy także pamiętać, że resztki kukurydziane stanowią cenne źródło składników pokarmowych, ale z drugiej strony stanowią często źródło infekcji dla chorób powodowanych przez grzyby z rodzaju Fusarium.

Z powodów opóźnień organizacyjnych siew zbóż, nie dotyczy tylko pól po burakach cukrowych czy kukurydzy na ziarno. W wielu miejscach rolnicy nadal sieją zboża, które planowali obsiać jeszcze we wrześniu. Przykładowo w kujawsko-pomorskim są regiony gdzie z powodu nadmiernych opadów, około 30 proc. areału czeka na obsiew oziminami. Najgorzej jest na ciężkich stanowiskach, które wilgoć oddają najwolniej. 

Oznacza to, że w tym sezonie wyjątkowo dużo plantacji zostanie założonych po terminie optymalnym, nawet w listopadzie. O skutkach takiego postępowania będziemy z pewnością rozmawiać na wiosnę. Z kolei o powodzeniu takich upraw decydować będą przede wszystkim dalsze warunki pogodowe. Uprawa taka ma szanse na wydanie całkiem przyzwoitego plonu w przypadku długiej i ciepłej jesieni (nasiona wykiełkują jeszcze przed zimą), niezbyt mroźnej zimy (rośliny dobrze przezimują) i wczesnego ale chłodnego przedwiośnia (przedłużona faza krzewienia).

Podejmując ryzyko wysiewu pszenicy na przełomie października i listopada powinniśmy jeszcze pamiętać o kilku istotnych kwestiach, która pokrótce omawialiśmy w poprzednim artykule „Opóźniony siew pszenicy – o czym należy pamiętać”. Warto te zagadnienia jeszcze raz przeanalizować.