Pełzająca wegetacja - tak określił profesor aktualny stan wegetacji roślin. Na pszenicy ozimej widać od dawna symptomy wznowienia procesów życiowych. Nowe przyrosty korzeni (białe korzonki) nie są zbyt obfite (wynoszą maksymalnie 1 cm). Również reakcja roślin na zastosowaną na początku marca w Jarosławcu saletrę amonową (150 kg/ha = 51kgN/ha) nie jest wyraźna. Procesy zachodzące w roślinach nie są więc gwałtowne, gdyż nie pozwalają na to obecne umiarkowane temperatury przedwiośnia. Dla zbóż jest to korzystna sytuacja, zwłaszcza dla tych nadmiernie rozkrzewionych. 

Obecnie zatem pojawia się problem, co zrobić by rośliny nie stymulować zbyt mocno do wzrostu i jednocześnie nie zagłodzić.

Zdaniem profesora nie należy stosować zbyt wysokich dawek uderzeniowych w zbożach z optymalnego terminu. Zbyt dużymi dawkami doprowadzimy jedynie do nadmiernej produkcji źdźbeł. Choć pobudzony łan zbóż wysoką dawką azotu cieszy oko, więcej z tego problemów niż pożytku - tłumaczył profesor.

Powinniśmy uczyć się na zeszłorocznych błędach. Warunki i stan roślin są bardzo zbliżone do tych sprzed roku, a rośliny są w podobnym stopniu rozkrzewienia. By rolnicy nie narzekali na słabą jakość ziarna musimy podjąć takie działania, by celowo zahamować rozwój ponad programowych pędów bocznych - dodaje.

Swoje rozważania oparł o aktualny stan plantacji pszenicy ozimej zasianej w stanowisku po rzepaku w Jarosławcu. Na poletkach doświadczalnych docelowa norma wysiewu wynosiła 350 ziarniaków na m2. Średnio tak zasiana pszenica wytworzyła 4 rozkrzewienia, razem daje to 1400 źdźbeł wegetatywnych. Przy założeniu, że rośliny połowę zredukują to mamy 750 kłosów na m2. Nie najgorzej, ale niestety w tamtejszych pszenicach można i znaleźć takie rośliny, które posiadają 7-8 rozkrzewień.

Mamy więc kompletny syndrom z roku 2014. W roku ubiegłym po ruszeniu wegetacji rolnicy nie narzekali na zbyt mocno rozkrzewione łany, ładnie wyglądały silne i gęste plantacje. Ucieszył również rekordowy plon. Problem pojawił się po żniwach, gdy okazało się, że zebrane ziarno jest słabej jakości, o niskiej zawartości białka oraz słabo wyrównane. W wielu przypadkach winna temu była zbyt duża obsada. W takich warunkach rośliny wykształcają mniejsze (krótsze) kłosy, które zawierają drobniejsze ziarno, o mniejszej MTZ i gęstości.