- W tym roku nastąpi duża poprawa w bilansie światowym zbóż. W ubiegłym mieliśmy do czynienia z niedoborami rzędu 30 mln t zbóż, a w tym sezonie będą nadwyżki ponad 33 mln t - mówił podczas debaty przedżniwnej Krajowej Federacji Producentów Zbóż Wiesław Łopaciuk z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

To nie pozostanie bez wpływu na ceny. Instytut przewiduje sezonowy spadek cen, potem stopniowy wzrost od poziomu trzeciego kwartału do marca, kwietnia przyszłego roku. O ile, trudno na razie powiedzieć.

Wracając do produkcji to trzeba wziąć pod uwagę fakt, że w Chinach i Indiach będą z kolei dużo niższe zbiory.

- Aktywność tych krajów na rynku międzynarodowym, jako importerów, będzie zauważalnie wyższa. Dlatego w rejonie Pacyfiku mogą się pojawić trochę zwiększone napięcia. Tym bardziej, że przewiduje się w Stanach Zjednoczonych, które to zabezpieczają częściowo tamten rynek, niższe zbiory o około 5 mln t. Będzie to jednak trochę równoważone przez Australię, bo tam z kolei zanotuje się kilka mln t zbóż więcej. Dlatego to będzie rzucało cień na optymistyczne podejście do bilansu w sezonie 2013/2014 - dodał Łopaciuk.

Jeśli chodzi o Polskę zbiory szacowane są na ponad 27 mln t. Czy będziemy mieli, gdzie sprzedać swoje ziarno?

- Możliwości eksportu naszych surowców nie są duże. Nasze porty jak dotychczas nie są przystosowane do przyjmowania statków typu panamax. Zboża to towar masowy, nikt nie kupuje na arenie międzynarodowej małych ilości. Rata załadunkowa naszych portów jest dużo niższa niż np. portu w Hamburgu - tłumaczył Łopaciuk.

Ważne jest też położenie geograficzne. - Jesteśmy raczej oddaleni od tradycyjnych, unijnych rynków zbytu, czyli od Afryki Północnej czy Bliskiego Wschodu. To wszystko sprawia, że eksport z Polski jest droższy niż z krajów takich jak Niemcy i Francja. Dlatego musimy oferować premię na cenie ok. do 10 euro na tonie, aby móc konkurować z eksporterami z zachodu. Ale radzimy sobie na rynkach unijnych np. w Niemczech. Przyrost naszego eksportu zawdzięczamy głównie zachodnim sąsiadom, eksport pszenicy i w ostatnim roku kukurydzy - dodaje.

Pytanie tylko czy w tym roku będzie, gdzie wyeksportować kukurydzę, bo nadwyżki zapowiadane są w wielu krajach. Wzrost produkcji ma wzrosnąć w Unii o 13,6 proc.

Podobał się artykuł? Podziel się!