Od jesieni śledzimy wzrost i rozwój hybrydowych form dwóch gatunków zbóż ozimych – jęczmienia i pszenicy. Plantację pszenicy pod Kutnem, straciliśmy na skutek mrozu. Zmieniliśmy więc obiekt obserwacyjny na inną lokalizację, zyskując przy okazji szansę zebrania obserwacji z zasiewów przeprowadzonych przed zalecanym terminem agrotechnicznym. Jęczmień na Warmii przetrwał i od niego rozpoczniemy relację.

LEPIEJ NIŻ DOBRZE

Pierwszy rzut oka na falujący łan zaczynającego złocić się jęczmienia rozwiał wszelkie moje wątpliwości związane z jego wiosenną wegetacją. Plantacja wyglądała na gęstą, wolną od chwastów, bez objawów niedoboru wody czy składników pokarmowych. Oglądam kłosy, zgniatam w palcach kilka ziaren, wychodzi z nich biały twaróg czyli osiągnęły fazę późnej dojrzałości mlecznej. Jest dobrze, ziarno grubiutkie, dorodne a przecież proces jego nalewania jest w toku. Kałuże wody w koleinach drogi dojazdowej i kłębiaste chmury na niebie nie zwiastują, aby został dramatycznie przerwany przez suszę.

Uspokojony pierwszym wrażeniem zaglądam w łan. Jego wyrównanie godne jest podkreślenia. Wszystkie rośliny mają 100 cm. Kłosy praktycznie na jednej wysokości. Duża w tym zasługa hodowcy który potrafił tak ukształtować tę cechę, jak i gospodarza, który gdyby popełnił błędy agrotechniczne zniszczyłby architekturę łanu.

Najniższe liście zasychają, ale nie na skutek chorób lecz braku światła. Liście górnego piętra, same źdźbła i wreszcie kłosy wolne od chorób grzybowych. Nie to żeby ich nie było. Widać drobne plamki początkowych infekcji, ale zastosowane na czas środki uniemożliwiły patogenom dalszy rozwój. Widać, że gospodarz był uważny i zareagował błyskawicznie. W końcu tak powinno być. Przecież kiedy lustrowaliśmy plantację w połowie marca, zakładał plon na poziomie 7–8 t/ha.

Skoro takie były plany, to warto sprawdzić jak przystają do rzeczywistości w połowie czerwca. Zabieram się za bardziej wnikliwą ocenę. Wiem po wcześniejszych pomiarach, że zagęszczenie łanu wynosi 80 roślin na m2. Sprawdzam w różnych miejscach ilość kłosów wydanych przez rośliny. Średnio jest ich 4, czyli 320szt./m2 Siadam na miedzy i mozolnie liczę ilość ziarniaków w pojedynczym kłosie. Wychodzi mi, że 55 sztuk. Krótki wgląd do notatek w poszukiwaniu informacji od hodowcy dotyczących masy 1000 nasion odmiany Hobbit – 51g, i wyciągam kalkulator. Wychodzi mi, że teoretycznie plon z ha wyniesie 8,9 t ziarna. Zakładając jednak straty, chociażby na skutek łamania dokłosia i opadania kłosów na glebę (oby ich nie było), oraz normalne omłotowe, można liczyć na ponad 8 t/ha. Szacowany wczesną wiosną plon w tej właśnie wysokości, jest więc realny do osiągnięcia.