PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Niepewne zboża

Jakość i cena, to elementy najbardziej wpływające na dochody uzyskiwane z uprawy zbóż. Jakość, która w pierwszych prognozach budziła duże obawy, okazała się dobra. Problemem, jak zwykle, są ceny skupu. Wprawdzie systematycznie rosną, lecz zdaniem producentów nie zapewnią opłacalności produkcji. Z kolei firmy skupowe liczą, że w najbliższym czasie spadną jeszcze bardziej. Specjaliści oceniając rynek zbóż twierdzą, że charakteryzuje się on dużą niepewnością, zarówno dla sprzedających, jak i kupujących.



Główny Urząd Statystyczny (GUS)  opublikował pod koniec września przedwynikowy szacunek zbiorów głównych produktów rolnych i ogrodniczych. Wynika z niego, że zbiory zbóż wyniosły 26,3 mln ton i były niższe o 11 proc. w odniesieniu do ubiegłego roku, ale o 2 proc. wyższe od średnich zbiorów z lat 2001-2003. Zboża uprawiano na powierzchni 7,9 mln ha, a plony wyniosły 3,1 t z ha. Rok wcześniej powierzchnia zasiewów wynosiła 8,3 mln ha. Kukurydzę uprawiano na powierzchni 343 tys. ha, o 17 proc. mniejszej niż w 2004 roku. Zebrano 1,9 mln ton, o 18 proc. mniej niż rok temu. Mniejsze zbiory nie wpłynęły na podaż zbóż na rynku krajowym. Spadek podaży z bieżących zbiorów zrekompensował wysoki poziom zapasów początkowych (4,4 mln ton).   Jakość dobra czy słaba? Opinie na temat jakości ziarna z tegorocznych zbóż są bardzo zróżnicowane. Jedni twierdzą, że ziarno jest mniejsze, gorzej wykształcone. Drudzy uważają, że jest ono dobrej jakości.

– W niektórych wczesnych odmianach pszenicy (po dużych opadach deszczu) rozpoczęły się procesy wschodowe wewnątrz ziarniaka, co spowodowało, że pszenica nie ma odpowiednich parametrów jakościowych. Nie jest to jednak regułą. Producenci z naszego regionu zbadali swoje ziarno w laboratoriach. Wynika z nich, że w większości przypadków pszenica jest dobrej jakości – mówi Władysław Achim, dyrektor OT ARR w Olsztynie. Podobnie uważa dr Tadeusz Solarski, prezes Polskiego Związku Producentów Roślin Zbożowych. – Czasem odnoszę wrażenie, że celowo mówi się o złej jakości, aby obniżyć ceny skupu. Jakość tegorocznego ziarna nie odbiega parametrami od tego z poprzednich lat, do którego nie zgłaszano zastrzeżeń – twierdzi. Przetwórcy jednak narzekają na jakość ziarna. Ich zdaniem, zwłaszcza pszenica konsumpcyjna jest złej jakości. Mówią, że lepszą będą sprowadzać z zagranicy.   Ceny za niskie Zespół ekspertów powołanych przez Agencję Rynku Rolnego ocenił, że przeciętne ceny skupu pszenicy konsumpcyjnej w grudniu 2005 roku będą na poziomie 380-400 zł za tonę, żyta – 275-295 zł za tonę.  Do marca 2006 roku wzrost cen będzie niewielki. Pszenica konsumpcyjna kosztować będzie 395-420 zł/t, zaś żyto będzie kosztowało w granicach 285-305 zł/t.

– Ta prognoza była robiona jeszcze przed opublikowaniem przez GUS szacunków zbiorów produktów rolnych. Ja do tych wyników dodałbym jeszcze 20 zł do każdej tony – mówi Wiesław Łopaciuk z Zakładu Badań Rynkowych Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

– Niewiadomą, mającą ogromny wpływ na ceny zbóż, jest kurs euro. Przy obecnym kursie na poziomie 3,9 zł cena interwencyjna pszenicy byłaby w granicach 395 zł/t – dodaje. Niektórzy analitycy rynku rolnego przewidują, że pod koniec roku ceny skupu pszenicy dojdą do 420 zł/t, a w marcu przyszłego roku osiągną poziom 430-450 zł/t.  Według notowań Ministerstwa Rolnictwa pszenica konsumpcyjna w skupie kosztowała 25 września przeciętnie 368 zł/t, a żyto 335 zł/t. W stosunku do analogicznego okresu 2004 roku pszenica była tańsza o blisko 15 proc., a żyto o 4 proc., natomiast w porównaniu z 2003 roku pszenica była tańsza o 34 proc., a żyto o blisko 20 proc. Na początku października średnia cena pszenicy konsumpcyjnej wynosiła 362 zł, a żyta 262 zł/t (tabela 1.).

Czy możliwy jest wzrost ceny pszenicy konsumpcyjnej do 450 zł/t? Przedstawiciele Oddziałów Terenowych Agencji Rynku Rolnego odnoszą się raczej sceptycznie do wyników podanych przez analityków rynku rolnego.

– Ceny będą systematycznie rosnąć. Już pod koniec października na rynku otwartym mogą zrównać się z interwencyjnymi. W grudniu można śmiało zakładać 400 zł/t. Natomiast nie odważę się założyć, że w I kwartale przyszłego roku pszenica będzie kosztować 450 zł/t. To jest jak wróżenie z fusów – twierdzi Władysław Saba, dyrektor OT ARR w Lublinie. 

Czy obecne i przyszłe ceny skupu satysfakcjonują rolników i będą sprzedawać ziarno? Na to pytanie również  trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Na razie przed elewatorami pusto.

– Czasem pojawi się rolnik, ale nie po to, aby sprzedać ziarno, lecz wysondować cenę i możliwości skupu. Kupiliśmy dużo mniej zboża niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Wszyscy czekają na to, co wydarzy się po 1 listopada – mówi Władysław Saba.

– Być może skup po tym terminie bardziej obrazowo pokaże nam, ile mamy zboża na rynku. Wielu rolników poszło w kierunku przetworzenia zboża na potrzeby własnego gospodarstwa. Uznali, że w ten sposób osiągną większy zysk. Jeżeli w listopadzie nie będzie dużych dostaw do punktów skupu, to będzie oznaczało, że producenci oczekują podwyżek i nie będą się spieszyć z wyzbywaniem się ziarna. Stosunkowo niski kurs euro również nie zachęca do sprzedaży. Rolnicy, którzy mają możliwość przechowania zboża i warunki finansowe nie zmuszają ich do tego, z pewnością przetrzymają je. Będą obserwować rynek. Cena interwencyjna ma to do siebie, że ma charakter stały. Rolnicy zawsze zdążą sprzedać  Zwłaszcza duzi producenci będą czekać na maksymalną cenę – uważa Władysław Achim.

Rolnicy natomiast twierdzą, że zarówno obecne ceny, jak te prognozowane na marzec 2006 są zbyt niskie i nie gwarantują opłacalności produkcji.

– Opłacalność produkcji zapewnia cena 550 zł/t pszenicy. Niemal we wszystkich krajach Unii Europejskiej ceny zbóż są wyższe niż u nas. Mają też, w przeciwieństwie do nas,  paliwo rolnicze. Cena paliwa, które jest jednym z podstawowych czynników mających wpływ na koszty produkcji, wciąż wzrasta. Dlatego sytuacja producentów zbóż jest bardzo trudna. Jeśli się nie zmieni, wiele gospodarstw upadnie – mówi Tadeusz Solarski. Natomiast prof. Walenty Poczta z Akademii Ekonomicznej w Poznaniu dziwi się narzekaniami rolników na tanie zboże. – Niezadowolony z ceny może być tylko ten, który sprzedaje kilkaset ton, a nie sprzedający 3 czy 5 ton. Rolnik, który ma niewielkie ilości zboża, ani przedtem z niego nie żył, ani teraz żyć nie będzie. Zboże jest szóstym produktem towarowym naszego rolnictwa. Zaledwie 8-9 proc. przychodów rolnictwa pochodzi ze zboża. Dlatego zdecydowana większość rolników powinna się cieszyć z taniego zboża, bo to jest dla nich korzystne, gdyż koszty produkcji są niższe – uważa prof. Poczta.

Konieczne regulacje
Opinia prof. Poczty ma wielu oponentów, którzy uważają, że po to są stosowane regulacje rynkowe, by ilość zbóż dobrze zaspokoiła potrzeby ludności, a jednocześnie – interesy ekonomiczne producentów. Dlatego nie można skreślać producentów nawet kilku ton zbóż, gdyż one umożliwiają im przetrwanie. Jeśli wprowadzimy mechanizmy pozwalające na przejście z rolnictwa do innych obszarów gospodarki, to rolnik z pewnością z nich skorzysta. Na razie około 2,5 mln gospodarstw (o powierzchni do 0,1 ha) stara się wyżyć z rolnictwa. Należy więc stosować takie regulacje rynkowe, które pozwolą im przetrwać i w przyszłości zdobyć zatrudnienie poza rolnictwem. Wówczas uprawa kilku ha będzie dla nich dodatkowym źródłem utrzymania, a może nawet hobby. 

Regulacje mają też inne zadania. Do czego może doprowadzić ich brak pokazuje przykład Ukrainy. W 2002 roku, gdy zbiory były bardzo wysokie, kraj ten sprzedawał ogromne ilości pszenicy. Był to dosłownie zalew ukraińskiego zboża. Sprzedawano go tyle i w tak niskich cenach, że rzutowało to na kondycję gospodarstw zbożowych w krajach należących do Unii Europejskiej. Na rezultaty nie trzeba było długo czekać. W następnym roku był nieurodzaj z powodu suszy. W sprzyjającym roku nie pozostawiono rezerw, więc w następnym Ukraina kupowała pszenicę po cenie trzykrotnie wyższej, niż sprzedawała przed rokiem. Mechanizmów ochrony rynku nie stosuje Argentyna (sprzedaje zboże tanio, korzystając z dewaluacji waluty). Niezgodny z zasadami zalecanymi przez Światową Organizację Handlu jest też eksport zboża prowadzony przez Australię – działa tam tylko jeden podmiot handlujący zbożem. 

Zboże na świecie
Na światowym rynku zbóż liczą się, poza Europą, USA, Nowa Zelandia, Australia, także Argentyna. To poważna konkurencja dla Unii Europejskiej, gdy chodzi o eksport, i nie można liczyć, że w najbliższym czasie kraje te zmniejszą produkcję. Światowe zapasy zbóż nadal utrzymują się na niskim poziomie. Prognozowany jest wzrost pogłowia zwierząt. Oczekuje się również wzrostu zapotrzebowania na paliwa ekologiczne. Może także zwiększyć się dostęp do rynku chińskiego.

A jak wygląda sytuacja w Unii Europejskiej? Rynek zbóż jest regulowany. Chociaż unijne wsparcie rolnictwa jest coraz częściej oderwane od produkcji, zachowana została cena interwencyjna 101,31 euro za tonę pszenicy (zwiększana o 0,465 euro miesięcznie). 

Według ocen ekspertów w najbliższym czasie unijny rynek będzie charakteryzował się nadwyżką zbóż. Już dziś trzeba przygotować się do rozszerzenia Unii Europejskiej o Bułgarię i Rumunię, co znacząco zmieni sytuację na rynku zbóż. Rozszerzenie UE w ubiegłym roku spowodowało wzrost powierzchni zasiewu na 1 mieszkańca Unii, a także zwiększenie produkcji o ok. 60 mln ton. To minus, ale i plus, bo dzięki temu UE stała się potęgą zbożową na świecie.  W całej UE zboża zajmują 50 mln hektarów; powierzchnia zasiewu we Francji wynosi 8,8 mln ha (produkcja 69 mln ton), w Niemczech – 6,8 mln ha (produkcja 50,5 mln ton).  

Polska potęgą? 
Polska jest trzecim producentem zbóż w rozszerzonej Unii (po Francji i Niemczech). Produkcja tych trzech krajów to ponad połowa ogólnej ilości zbóż w całej UE. Gdy chodzi o podaż i popyt, w Polsce panuje w zasadzie równowaga, z lekką przewagą podaży. Popyt na zboża w naszym kraju raczej nie będzie znacząco wzrastał. Może zwiększyć się o ok. 3 proc. – ale także produkcja wzrośnie o tyle. Zatem podaż wzrasta szybciej niż popyt, co zmniejsza opłacalność produkcji. Wprawdzie od jakiegoś czasu mamy do czynienia ze wzrostem dochodu narodowego, jednak – w naszych warunkach – jest on za mały, by spowodować spadek bezrobocia. A bez rozwiązania tego problemu nie ma co liczyć na wzrost spożycia, w tym także na wzrost popytu na zboża. Sytuacja Polski jest zatem jeszcze trudniejsza niż tradycyjnych producentów zbóż starej Unii. Nasze rolnictwo jest w innej kondycji niż francuskie czy niemieckie, które miały możliwość wieloletniego korzystania z dobrodziejstw Wspólnej Polityki Rolnej. Należy oczekiwać, że niektóre gospodarstwa będą stopniowo wycofywać się z produkcji zbóż, a inne będą zwiększały intensywność produkcji. 

Eksport i import 
Szanse na eksport znacznych ilości ziarna zbóż są raczej niewielkie. Polska jest oddalona od tradycyjnych unijnych rynków zbytu, a to przy wysokich kosztach transportu i kursie euro faworyzuje eksporterów z Europy Zachodniej. Okazuje się też, że polscy przedsiębiorcy na razie wykazują minimalne zainteresowanie eksportem pszenicy na rynki trzecie, z dopłatami z Unii Europejskiej. Zdaniem prezesa Izby Paszowo-Zbożowej Bohdana Judzińskiego przyczyną braku zainteresowana eksportem pszenicy są zbyt niskie dopłaty ze strony Unii. Z dopłat korzystają przede wszystkim Francuzi, ze względu na bliskość krajów, do których eksportują zboże (zapewnia im to opłacalność kontraktów). 

Eksperci twierdzą, że bez znaczącego umocnienia kursu złotego w relacji do euro, opłacalność importu będzie relatywnie niska. Możliwy jest import tanich zbóż z krajów sąsiadujących, zwłaszcza pszenicy konsumpcyjnej.

– W pierwszej kolejności będziemy kupować od sąsiadujących z nami krajów Unii: Czech, Słowacji, Niemiec. Może także z Węgier, choć to zależy od różnić cen, bo koszty transportu cały czas są wysokie. Importować możemy też z Ukrainy, Rosji, Kazachstanu. Zbiory zbóż w tych krajach były bardzo dobre, znacznie wzrosły też nadwyżki eksportowe. Unia udzieliła tym krajom kwot preferencyjnych. Myślę, że w ramach tych kwot zboże będzie szło do nas, bo jesteśmy najbliższym unijnym rynkiem zbytu. Dostawy zboża z tych krajów mogą trochę zaniżać ceny – twierdzi Wiesław Łopaciuk. 

Oczekiwanie na interwencję
Zdaniem ekspertów rynek zbóż charakteryzuje się dużą niepewnością, zarówno dla sprzedających, jak i kupujących. Czy sytuacja zmieni się po 1 listopada, kiedy rozpocznie się unijna interwencja? Na razie największy kłopot mają rolnicy, którzy chcą sprzedać zboże paszowe. Podaż jest bardzo duża, a popyt wzrasta powoli. Niewiele lepsza jest sytuacja na rynku zbóż konsumpcyjnych. Rolnicy sprzedają tylko tyle zboża, ile muszą. Resztę trzymają w magazynach. Czekają na wyższe ceny. Firmy skupowe przeciwnie – liczą, że w najbliższym czasie ceny spadną jeszcze bardziej. Jeśli nie, to zapowiadają import od naszych sąsiadów. Tymczasem przed punktami skupu pustki.

Działania interwencyjne na rynku zbóż, prowadzone przez ARR, obejmują ich zakup oraz sprzedaż. Celem tych działań jest utrzymanie rynkowych cen zboża na założonym, odpowiednim poziomie w sytuacji nadwyżek podaży nad popytem. ARR skupuje od 1 listopada do 31 maja pszenicę, kukurydzę i jęczmień, spełniające odpowiednie wymagania jakościowe. O sprzedaży zapasów decyduje Komisja Europejska na wniosek zainteresowanych krajów członkowskich. Sprzedaż ta odbywa się w ramach przetargu, który rozstrzyga Komisja Europejska.

Średnia cena zbóż w zł/t z początku października

 

Olsztyn

Lublin

Pszenica konsumpcyjna

357

367

Pszenica paszowe 

300

300

Jęczmień

300

298

Żyto

262

262


Średnie ceny pszenicy konsumpcyjnej w krajach UE z połowy września

kraj

cena w zł/t

Hiszpania

593

Portugalia

527

Grecja

 493

 Włochy

480

 Belgia

428

 Słowenia

428

Szwecja

428

Finlandia

414

Francja

409

Niemcy

406

Austria

385

Estonia

383

Czechy

374

Polska 

364

Litwa

359

Węgry

331

Słowacja

329


Źródło: "Farmer" 20/2005

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (0)

BRAK KOMENTARZY

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.167.230.68
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!