Z powodu suszy wielu rolników świadomie opóźniało siewy zbóż. Postępowanie to powinno być w takiej sytuacji zrozumiałym. Na polach było tak sucho, że ciężko było wykonać jakiekolwiek uprawki przygotowujące glebę do siewu. Pomimo tragicznych warunków glebowych, część rolników decydowała się na orki i siew zbóż. Efekt jest taki, że po niespełna dwóch tygodniach dopiero teraz zboża szpilkują. Niestety ich wschody są bardzo nierówne, mamy placowe przerzedzenia obsady, a bardziej piaszczyste i przepuszczalne fragmenty pola czy wzniesienia są praktycznie bez roślin.

Wydaje się, że w zdecydowanie w lepszej sytuacji są rolnicy, którzy cierpliwie czekali na zmianę pogody, i zasiali pszenicę ozimą kilka dni temu. Od dwóch dni aura się nieco zmieniła, w zależności od regionu spadł mniejszy bądź większy opad. 

Lokalnie warunki glebowe się poprawiły, a wilgoć z opadów powinna wystarczyć przynajmniej dla równych i dobrych wschodów. Wraz ze zmienną pogodą nadeszło także ochłodzenie, niskie temperatury mogą nie sprzyjać szybkim wschodom. Sytuację tę z pewnością nieco złagodzi dobrze nagrzany od wrześniowego słońca profil glebowy.

Niestety, zmiana pogody niektórych zaskoczyła na tyle, że nie zdążyli przed deszczami obsiać całego zaplanowanego areału. Obecnie czekają na lekkie obeschnięcie pól, by móc wreszcie wykonać w lepszych warunkach wilgotnościowych uprawki glebowe i zasiać nasiona. Są także rejony gdzie deszczu spadło niewiele, stąd problem z siewem zbóż nadal jest aktualny. Presja jest dość duża, gdyż uciekają nam optymalne terminy agrotechniczne. 

Pomimo upragnionego deszczu, profil glebowy nie jest dostatecznie przesiąknięty wodą, głębsze warstwy gleby są nadal mocno przesuszone. Uniemożliwiać to może prawidłowy rozwój korzeni i utrudniać pobieranie składników pokarmowych. Miejmy nadzieje, że jednak w najbliższych tygodniach będzie przepadywać, co sprzyjać będzie dalszemu odpowiedniemu rozwojowi ozimin.

Podobał się artykuł? Podziel się!