Coraz częściej rolnicy odchodzą o standardowego i książkowego sposobu nawożenie zbóż, realizując takie zabiegi wedle potrzeby, opierając swoje decyzję na podstawie np. stanu i kondycji roślin. I to bardzo właściwe podejście do tematyki nawozowej, gdyż dzięki temu azot ulega mniejszym stratom, a sama roślina lepiej go wykorzystuje. W realizacji takiej tezy warto stosować tzw. okno nawozowe, które pozwoli kontrolować stan odżywienia zbóż.

Istota tej metody polega na stosowaniu mniejszych dawek nawozów azotowych (30-40kgN/ha), ale częściej, w określonych fazach krytycznych. W ustaleniu terminu kolejnej aplikacji nawozu pomaga obserwacja roślin w pozostawionym bez nawożenia niewielkim fragmencie pola. 

Podczas wykonywania zabiegu nawozowego w kilku miejscach na polu (łatwych do zaobserwowania) zamyka się siewnik. Te fragmenty pól (okna nawozowe) następnie należy obserwować pod kątem intensywności zabarwienia liści. W momencie kiedy stwierdzimy, że liście w tym fragmencie są bledsze, od tych na pozostałej części pola i cierpią na deficyt azotu, będzie to sygnał do zastosowania kolejnej dawki nawozów.

Następnie aplikujemy nawozy i wyznaczamy nowe okna nawozowe (inne niż w pierwszym przypadku). I postępujemy analogicznie.
Metoda dość pracochłonna, ale zdaniem prof. Witolda Grzebisza z UP z Poznania warta rozważenia w celu optymalizacji nawożenia azotem.