Obszary z resztkami pożniwnymi kukurydzy to przysłowiowa „wylęgarnia szkodnika”. W kolejnym sezonie omacnica w dużym nasileniu wystąpi nie tylko na polach, gdzie pozostawiono resztki, ale także na sąsiadujących plantacjach. Fakt ten martwi szczególnie plantatorów, którzy swoje uprawy mają w niedalekiej odległości od pól z pozostawionymi resztkami kukurydzy.

Cześć rolników nadal pozostawia na swoich polach niezniszczone resztki kukurydzy, które są doskonałą kryjówką dla zimujących larw omacnicy prosowianki. Rolnicy pozostawiający resztki do wiosny liczą na to, że zima rozwiąże problem szkodnika - czy słusznie?.

W pierwszej dekadzie stycznia br. notowaliśmy silne spadki temperatur, sięgające ok -20°C. Tak niskie temperatury zaszkodzą omacnicy prosowiance, zmniejszą nieznacznie populację szkodnika, ale jej nie zniszczą.

- Ostatnie mrozy nie rozwiąż problemu szkodnika, silne spadki temperatur były zbyt krótkotrwałe. Żeby mówić o niszczącym działaniu mrozu na omacnicę to przez okres ok. dwóch tygodni musielibyśmy notować temperatury rzędu -20, -25°C i to najlepiej bez zalegającej okrywy śnieżnej. W tej chwili w wielu obszarach kraju na polach leży śnieg, co bardzo dobrze izoluje omacnicę od zimna i pomaga jej przetrwać trudne warunki zimy – mówi w rozmowie z redakcją dr hab. Paweł Bereś z Terenowej Stacji Doświadczalnej w Rzeszowie Instytutu Ochrony Roślin w Poznaniu – Państwowego Instytutu Badawczego.

Nie można zatem liczyć na to, że mrozy zabiją omacnicę prosowiankę. Dlatego wielokrotnie podkreślamy konieczność przeprowadzania, najlepiej zaraz po zbiorach kukurydzy zabiegów niszczących resztki pożniwne.

Podobał się artykuł? Podziel się!