Choć woda jest bardzo potrzebna, gdyż jej zasoby w wielu regionach przez ostatnie sezony zostały mocno nadszarpnięte, to ostatnie opady wstrzymały prace polowe. Rozpoczynamy trzecią dekadę marca, więc nie musimy się jeszcze tym faktem zbytnio przejmować, ale już dziś wiemy, że aby zmieścić się w terminach optymalnych i wykonać wszystkie zaplanowane zabiegi wczesnowiosenne musimy wykorzystywać każde sprzyjające do tego warunki.

W zeszłym tygodniu, w rejonach gdzie śniegu było mniej i gleba szybciej obsychała np. w centrum Polski, Wielkopolsce, na Kujawach prace polowe trwały całą parą. Pracowały rozsiewacze nawozowe, siewniki (rozpoczął się siew zbóż jarych i strączkowych), rozrzutniki obornika, a na lżejszych stanowiskach mogły wyjechać na pole nawet pługi. Obecnie po intensywnych opadach, żadne z tych prac nie mogą być kontynuowane.

W porównaniu do kilku sezonów wstecz, mamy raczej do czynienia z chłodnym i wilgotnym przedwiośniem. Brak wyższych temperatur ogranicza nieco rozwój wegetacji, a niskie jeszcze temperatury zwłaszcza nocą nie pozwalają na szybkie nagrzanie się warstwy ornej - gleba jest jeszcze chłodna. Dzień się jednak wydłuża, a jak wiemy rozwojem roślin kieruje także fotoperiod. Większe opóźnienia np. w siewach zbóż jarych czy strączkowych (groch, łubiny), to krótszy okres wegetacji roślin ,który zazwyczaj negatywnie odbija się na plonie.

W kontekście nawożenia ozimin, duża ilość wody w postaci opadów, pozwoli na dobre rozpuszczenie granul nawozowych i przemieszczenie się jonów w zasięg wegetujących ozimin. To zapewni dobre i efektywnie wykorzystanie składników pokarmowych zawartych w nawozach. Niestety lokalnie deszcze są przyczyną dalszych opóźnień w zakresie przeprowadzenia pierwszych zabiegów nawozowych w oziminach (na szczęście dotyczy to już coraz mniejszego areału upraw).

Warto także mieć świadomość, że na polach gdzie zasiano już strączkowe i zastosowano herbicydy doglebowe (np. po siewie grochu czy łubinów) obfite opady mogą przemieścić substancję czynną w strefę kiełkujących nasion i stać się przyczyną powstawania uszkodzeń na roślinach. Z drugiej jednak strony, tym co udało się zasiać, ale nie udało się zastosować herbicydów, gdy tylko opady ustąpią i będzie można wyjechać na pole, pojawią się bardzo dobre warunki do ich aplikacji - warto to wykorzystać.

Należy tu jednak zaznaczyć, że większość herbicydów doglebowych, można aplikować do kilku dni po siewie (praktycy jednak potwierdzają, że przy niższych temperaturach gleby i przy głębszym siewie nasion swobodnie można zabieg wykonać nawet do 5 dni licząc od siewu).Najbezpieczniej jednak bezpośrednio po siewie. 

Na szczęście synoptycy zapowiadają, że począwszy od dnia dzisiejszego padać będzie coraz mniej, a temperatura będzie coraz wyższa, miejmy nadzieje, że taka pogoda pozwoli uniknąć jeszcze większego spiętrzenia prac polowych.