Na polach, w koleinach, zagłębieniach często stoi woda, w wielu miejscach gleba jest tak nasiąknięta wilgocią, że niemożliwością jest wjechanie na pole ciężkim sprzętem. Niektórzy próbują uprawiać, jednak jakość przygotowanego w takich warunkach stanowiska pozostawia wiele do życzenia.

Rolnicy liczą na poprawę pogody, ale już dziś wiedzą, że aby zmieścić się w terminach optymalnych i wykonać wszystkie zaplanowane zabiegi muszą wykorzystywać każde sprzyjające do tego warunki. A takich możliwości ostatnio jest bardzo mało.

W kontekście nawożenia ozimin, duża ilość opadów, zwłaszcza intensywnych, z jednej strony pozwoli na dobre rozpuszczenie granul nawozowych, z drugiej niesie ze sobą ryzyko wymycia wrażliwych na ten proces jonów. Częściowym wymyciu mogą ulec znajdujące się w roztworze glebowym azotany oraz siarczany. Wrażliwe na wymycie są także jony boru i magnezu.

Rośliny już jesienią mogą cierpieć na ich niedobór. Warto (jeśli na to pogoda pozwoli) w październiku rozważyć, czy nie warto by było zasilić rośliny dolistnie tymi składnikami. Dotyczy to głównie rzepaku, na którym już widać pierwsze objawy niedoborów (głównie siarki). W kontekście przezimowania rzepaku, uważać jednak z dokarmianiem azotem. 

Obfite opady niosą także ryzyko przemieszczenia się wraz z wodą glebową zastosowanych np. w rzepaku substancji aktywnych herbicydów doglebowych. Może okazać się, że głównie w niewielkich zagłębieniach, gdzie woda dłużej stoi, ich stężenie będzie wysokie i stanowić będzie zagrożenie dla młodych roślin.

Stagnująca dłużej woda, odcina dopływ tlenu dla roślin, które tak ekstremalnych warunków mogą nie przetrwać. Tam gdzie udało się zasiać zboża ozime, w takich warunkach ziarno może butwieć i nie kiełkować.

Należy mieć także świadomość, że nawet jeśli się uda rozpocząć uprawę, to wszelki ciężki sprzęt będzie nadmiernie ugniatał glebę i ją zagęszczał. Niszczymy w ten sposób strukturę gleby. Tworzyć się będą także głębokie koleiny, co może sprzyjać w przyszłości powstawaniu podeszwy płużnej.

W zeszłym roku we wrześniu nie mogliśmy zasiać ozimin ze względu na suszę, w tym roku zupełnie inaczej - siew wstrzymuje deszczowa pogoda. Oznacza to, że w tym sezonie ponownie będziemy mieć duży areał ozimin posianych po terminie. Na podstawie tego sezonu (oziminy z terminów nieco opóźnionych wypadły dobrze) wydawałoby się, że nie jest to aż tak groźne w skutkach. Należy mieć jednak na uwadze, że zeszłoroczna zima była stosunkowo łagodna, a wiosna w wielu miejscach odznaczała się dobrym rozkładem opadów. Dzięki temu rośliny nie odczuły znacząco konsekwencji późnych siewów. Przy dobrej obsadzie (nieco wyższej normie wysiewu), plonowały one dość wysoko. Czy w tym sezonie będzie podobnie? Tego dziś przewidzieć nikt nie może.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!