Opóźnienie siewów zbóż jarych w stosunku do zalecanych terminów ich wykonania jest faktem. Nie należy jednak dramatyzować i zakładać, że na pewno drastycznie spadną plony. Już niejednokrotnie byliśmy pozytywnie zaskakiwani reakcją roślin na niespodzianki klimatyczne – zauważyła prof. Podolska. Należy spodziewać się słabszego ich rozkrzewienia. Jednak nie musi to stać się powodem redukcji wysokości plonu. Łan łatwo zagęścić podnosząc normę wysiewu. Według podręcznikowych zaleceń wzrost powinien wynosić 10 proc. ale uwaga, niektórzy hodowcy do sprzedawanego materiału siewnego danej odmiany, dołączają szczegółowa recepturę jej uprawy. Może się zdarzyć, że ich zalecenia w tej sytuacji, będą nieco odmienne.  

Spytaliśmy prof. Podolską czy w związku z przedłużającą się zimą można się spodziewać spadku areału zbóż jarych na rzecz kukurydzy. W jej opinii jest jeszcze zbyt wcześnie, na tego typu decyzje. Jeżeli śnieg i mróz utrzymają się do 20 kwietnia, to może się zdarzyć, że niektórzy rolnicy zastąpią część zasiewów zbóż jarych, kukurydzą. W pierwszej kolejności będą rezygnowali z uprawy pszenicy jarej, która jest najbardziej wrażliwa na opóźniony termin siewu. Na pewno nie znajdą się wśród nich ci, którzy kupili kwalifikowany materiał siewny.  

Podobał się artykuł? Podziel się!