W pierwsze połowie marca, po kilku dniach ocieplenia, przyszła ponownie zima.

- Jedynym niebezpieczeństwem pochodzącym z ostatnich tygodni, był fakt dość silnego wiatru wiejącego z prędkością 20-30 km/h, a w pasie nadmorskim więcej, podczas kiedy temperatura powietrza wynosiła -3 do -8°C. Rośliny nie były jeszcze - już w wielu miejscach okryte śniegiem, co mogło prowadzić do miejscowych wysmaleń roślin. Ta sytuacja trwała około 2-3 dni. Następnie rośliny przykrył padający śnieg - przypomina Hulanicki.

Jak zauważa specjalista, długa i w miarę ciepła jesień, umożliwiła osiągnięcie przez oziminy stanu właściwego do przezimowania.

- Stopniowe spadki temperatur w listopadzie pozwoliły na zahartowanie roślin. Proces ten z pewnością zachodził lepiej na plantacjach dobrze dokarmionych. Duża gęstość soku komórkowego mocno podnosi mrozoodporność roślin. Okres zimy dawał jednak dość stabilną ujemna temperaturę z okrywą śniegową. Rośliny ozime dobrze zahartowane z jesieni - radziły sobie znakomicie pod śniegiem. Pierwszy powiew wiosennej pogody dawał powolny wzrost temperatury. Nocne przymrozki powodowały powstawanie różnic w temperaturach dobowych nawet 10-15 stopniowych. To niezbyt komfortowa sytuacja dla roślin, która może prowadzić do unoszenia górnej warstwy gleby i prowadzić do mechanicznych uszkodzeń korzeni - zauważył Hulanicki.

Obraz ozimin po zejściu śniegów z pól okazał się być zadawalający. - Widać było na rzepaku, że pojedyncze liście zostały utracone, ale rozety były silne i krępe. Zboża wyraźnie uległy przebarwieniom związanym z silnym odwodnieniem i zagęszczeniem soków - co de facto pomogło im przetrwać zimę - dodaje. Oby ta sytuacja nie uległa zmianie po tym jak na dobre zakończy się zima.

Podobał się artykuł? Podziel się!