- Polska w tym roku gospodarczym na pewno jest eksporterem netto ziarna kukurydzy - mówi portalowi farmer.pl prof. Tadeuszem Michalskim, prezes Polskiego Związku Producentów Kukurydzy.
I przypomina, że w poprzednich latach byliśmy już takim eksporterem, ale jednak przeważnie import przewyższał nad eksportem. Jeżeli chodzi o możliwości produkcyjne Polski to zdecydowanie, jego zdaniem, możemy stać się eksporterem ziarna.

- Oczywiście trzeba się do tego gospodarczo przygotować. Moim zdaniem zapotrzebowanie krajowe to 2 mln t ziarna, a nadwyżki można właśnie wywieść za granice. Przypominam, że w roku 2012 zebraliśmy blisko 4,5 mln t - dodał prof. Michalski.

Trzeba zauważyć, że jednym z bodźców zachęcających do uprawy kukurydzy były wysokie ceny uzyskiwane za surowiec i to zarówno suchy, jak i mokry. Czy w tym roku gospodarczym wszystko wyprzedaliśmy?

- Na pewno w gospodarstwach są jeszcze spore zapasy. Myślę jednak, że nie są one za duże, bo mamy przecież ogromne zapotrzebowanie na ziarno z krajów ościennych. Przede wszystkim z Niemiec, które tradycyjnie są dużym importerem ziarna zbóż, kukurydzy, ale również i rzepaku. My głównie ściągaliśmy ziarno z południa, ze Słowacji, Węgier, mniej może z Rumunii. W tym roku odwrotnie, jest duże zainteresowanie chęcią zakupu w Polsce nasion przez te przedsiębiorstwa z krajów południowej Europy. Myślę, że ten kierunek, jeśli chodzi o eksport, będzie dla nas trudniejszy, bo przeważnie ceny oferowane w tych krajach południowych są niższe od naszych. Powinniśmy za to bardziej skupiać się na rynku Europy Zachodniej, ale jest on trudny, bo opanowany w dużej części przez Francję - podkreślił prof. Michalski.

Podobał się artykuł? Podziel się!