PRZEGLĄD PRASY: - Zima była łagodna, z odpowiednią pokrywą śnieżną. Dlatego oziminy przetrwały ją w świetnym stanie, nie wymarzły ani nie dusiły się pod śniegiem. Gleba zaś nasiąkła wilgocią. Wiosna przyszła wcześnie, jest ciepła i słoneczna. Dlatego rośliny szybciej zaczęły wegetację, a rolnicy wyszli w pole wcześniej niż zwykle. Eksperci oceniają, że dziś rośliny mają "miesięczne przyspieszenie", czyli są już w takiej fazie rozwoju jak w połowie maja - pisze Krystyna Naszkowska.

Eksperci Instytutu Ekonomiki Rolnictwa informują, że rolnicy tej wiosny kupili więcej środków plonotwórczych niż w ostatnich latach. W konsekwencji: - zbiory zbóż w tym roku mogą być bardzo dobre. Według optymistycznego scenariusza: możemy zebrać nawet 27 lub 27,5 mln ton zbóż. (...)

W tegoroczne żniwa Polska wchodzi praktycznie bez zapasów ziarna. Słabe ubiegłoroczne zbiory i fatalne decyzje o eksporcie sprawiły, że spichlerze zostały wyczyszczone niemal do dna. Zjedliśmy nie tylko ziarno ze zbiorów 2006 r., ale też zapasy z lat poprzednich.

Producenci zbóż przestrzegają, że mogą być jeszcze przymrozki, susza itp. i optymistyczny scenariusz zawali się. Szczególnie obawiają się, aby przymrozki nie uszkodziły rzepaku, który z powodu "miesięcznego przyspieszenia" zaczyna już wypuszczać główne, kwiatostanowe pędy. A te na mróz są wyjątkowo wrażliwe. Na razie jednak zanosi się na największy w historii Polski rzepakowy urodzaj, który przede wszystkiem zawdzięczalibyśmy wierze rolników w biopaliwa. Liczyli na łatwy zbyt ziarna na potrzeby producentów biodiesla i dodatkowe dopłaty dla roślin energetycznych (45 euro na ha, czyli ok. 60 zł do każdej tony ziarna oprócz zwykłych dopłat obszarowych). Obsiali więc rzepakiem o blisko 17 proc. więcej pól. Eksperci przewidują, że jeśli przymrozki nie zaszkodzą roślinom, to rolnicy zbiorą w tym roku 1,8 mln ton, czyli aż o jedną trzecią więcej, niż wynosi nasze roczne zapotrzebowanie. Cała nadwyżka ma być przeznaczona na biopaliwa. Już w roku ubiegłym zakłady tłuszczowe w Polsce kupowały rzepak, by eksportować olej do niemieckich firm biopaliwowych. W tym roku też będą to robić, ale tym razem liczą na rynek krajowych odbiorców. Jeśli ten jednak nie ruszy, a wszystko na to wskazuje, to cena rzepaku w tym roku na pewno spadnie. Wicepremier Andrzej Lepper przewiduje, że cena może spaść nawet do 600 zł za tonę.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Podobał się artykuł? Podziel się!