Być może słowo „kryzys” w odniesieniu do sytuacji na rynku kukurydzianym w sezonie 2006/2007 jest nieco na wyrost, ale na tle trzech poprzednich sezonów widać go wyraźnie. Najlepiej ilustruje to zestawienie dotyczące bilansu kukurydzy w ostatnich latach (tabela).

Podaż i popyt krajowy
Po pięciu latach systematycznego wzrostu powierzchnia uprawy kukurydzy na ziarno zmniejszyła się w ostatnim sezonie. Po rekordowym 2004 r., gdy kukurydza zajmowała 412 tys. hektarów, mamy spadek areału uprawy do 300 tys. hektarów, czyli o 25 procent. Tymczasem prognozy i oczekiwania wskazywały na systematyczny przyrost powierzchni do ok. 500 tys. hektarów w latach 2009–2010. Negatywne doświadczenia, zwłaszcza z roku 2006, czynią te oczekiwania mało realnymi, choć mocno trzeba to w tym miejscu podkreślić, że nie z powodu braku popytu, który ostatnio, tj. bez produkcji biopaliw, wynosił ok. 2 mln t rocznie.

Bez wątpienia można powiedzieć, że kryzys produkcyjny roku 2006 ma swoje podłoże w uprawie, a nie w ograniczeniu popytu. Szczególnie wyraźnie widać to w  plono waniu, które po „przyzwoitym” poziomie w 2002 r. (6,2 t z hektara), spadło do 5,5 t w latach 2002–2005, aby w  roku 2006 osiąg nąć dość kompromitujący wynik, bo tylko 4,3 t (średnia dla UE 25 to 7,7 t, a  dla  Węgier – 7 t). Oczywiście rok 2006 był obiektywnie mało korzystny dla kukurydzy, ale tak dużej różnicy w plonowaniu nie można usprawiedliwiać tylko przyczynami obiektywnymi – niezależnymi od rolników.

Tak głębokie wahanie w zbiorach jest tym bardziej zaskakujące, że nasze wejście do Unii wprowadziło kukurydzę na listę zbóż interwencyjnych, czyli mających zabezpieczenie przed ograniczeniem popytu ze strony handlowców i przetwórców.
 Tym ostatnim trudno jest budować formalno-prawne formuły kooperacji (kontraktacji), przy tak zmiennej krajowej bazie produkcyjnej. Bez wątpienia podaż kukurydzy musi być bardziej stabilna i to na poziomie nie 1–1,3 mln t, ale 2,0–2,5 mln t. Ta stabilizacja produkcyjna (w skali roku ponad 2 mln t) ma o tyle istotne znaczenie, że za progiem stoi już dodatkowy popyt na biopaliwa.
Dziś jeszcze trudno określić rzeczywistą skalę tego nowego zapotrzebowania, ale można przypuszczać, że będzie to 0,5 mln t w ciągu najbliższych 5 lat. Można więc bez dużego ryzyka błędu szacować krajowy popyt na ziarno kukurydzy na minimum 2,5 mln t rocznie.