W naszym kraju jest sporo producentów rolnych, którzy nie mają rozbudowanej infrastruktury magazynowej.

- Podczas żniw zbierali ziarno zbóż, które nie było do końca suche, o wilgotności 15,5-16 proc. myśląc, że jakoś to będzie i nie będzie konieczności dosuszania zboża. Jednak już teraz widać, że się przeliczyli. Do skupów bardzo często trafia obecnie ziarno ze specyficznym zapachem, nie dosuszone - zauważa Mładanowicz.

Problemem jest też obecność rozkruszów. Powodują one największe szkody gospodarcze właśnie w krajach klimatu umiarkowanego i wilgotnego. Pajęczaki te o długości około 0,5 mm żerują najczęściej w produktach przemiału zboża tj. mąka, otręby, makuchy, pasze i inne rozdrobnione produkty zbożowe. W ziarnie żerują na zarodkach. Rozkruszki mogą wprowadzać do produktów wydzieliny swoich gruczołów łojowych, które mogą być niebezpieczne dla zdrowia ludzi i zwierząt domowych.

- Ziarno nie trzyma też parametrów jakościowych, zwłaszcza te zboża, które były na pograniczu ziarna konsumpcyjnego i paszowego - dodaje Mładanowicz.

- Obecnie Niemcy bardzo mocno badają importowane ziarno, które trafia do nich z naszego kraju. Praktycznie każda partia zboża badana jest pod względem zawartości mikotoksyn, a takich przypadków niestety jest dużo. Traci na tym rolnik, bo potrącenia z tego tytułu sięgają 15 euro na tonie, przeliczając na złotówki to strata w wysokości licząc 1 euro = 4,1 zł, - w sumie 61,5 zł - mówi Mładanowicz.

Podobał się artykuł? Podziel się!