Zdaniem wielu agencji zajmujących się tą tematyką w bieżącym sezonie na rynkach światowych zbóż dojdzie do pogorszenia relacji rynkowych między podażą i popytem. Nie prognozuje się już tak dostatnich zbiorów, jak w rekordowym roku ubiegłym.

– Będziemy mieli do czynienia z nieznacznym spadkiem zbiorów, aczkolwiek nadal będzie to poziom zbliżony do ok. 2 mld t (bez ryżu). W przeciwieństwie do poprzedniego sezonu zwiększy się zużycie z powodu trwającego obecnie okresu niskich cen. Dlatego dojdzie do spadku zapasów, który i tak będzie wysoki – prognozował dr Wiesław Łopaciuk.

Dodatkowo należy też spodziewać się zmniejszenia wolumenu handlu światowego. Dlaczego? Według prognoz ma wzrosnąć produkcja zbóż w regionach, które dotychczas traktowane były jako importerskie.

– Na wzrost zbiorów pszenicy zanosi się w takich regionach świata, jak: Ameryka Północna, Azja, Bliski Wschód, Afryka i Australia. Przy czym trzeba zaznaczyć, że Ameryka i Australia są to tereny eksporterskie, reszta zwykle importuje – podkreślał na spotkaniu dr Łopaciuk.

Niższa produkcja zapowiada się w Europie, a także we Wspólnocie Niepodległych Państw (WNP – Rosja, Ukraina i Kazachstan) i w Ameryce Południowej.

Mamy z jednej strony lepsze relacje podaży popytu w krajach importerskich, z drugiej strony – pogorszenie relacji w Europie i WNP, które w ostatnim czasie stały się poważnym graczem na rynku światowym, jeśli chodzi o transakcje eksportowe. Prelegent zaznaczył przy tym, że zużycie ziarna może wzrosnąć o 5 mln t, głównie w krajach rozwijających się, które zwykle ten surowiec sprowadzają do siebie, a relacje podaży i popytu już znajdują swoje odzwierciedlenie w cenach światowych.