Obserwacje wykonane przez Instytut Ochrony Roślin w Rzeszowie wskazują, że przędziorki opanowały w rejonie Rzeszowa od kilku do nawet 100 proc. roślin na plantacjach zarówno kukurydzy pastewnej, jak i kukurydzy cukrowej.

Co ważne, jak podkreśla dr hab. Paweł Bereś, jeżeli warunki pogodowe się nie poprawią, nie spadną deszcze i nadejdą chłody, to żerowanie przędziorka może doprowadzić do przedwczesnego dojrzewania roślin.

- Gołym okiem widoczne są uszkodzenia powodowane przez przędziorki, które mają postać przebarwiających się blaszek liściowych - przesuwających się od dołu ku górze rośliny, które stopniowo żółkną i zasychają – informuje dr hab. Bereś.

Z kolei pod spodem blaszek liściowych można spotkać masę białawej pajęczynki z dużą liczbą pajęczaków.

Naukowcy stwierdzili, że przędziorki najsilniej opanowały pasy brzeżne upraw.

- Poważnym problemem staje się to, że na wskutek braku opadów rośliny kukurydzy są bardzo osłabione, niemniej nie wszędzie wykazują objawy więdnięcia, a dodatkowe żerowanie przędziorka wespół z omacnicą prosowianką dodatkowo je osłabia. W szczególności ogranicza powierzchnię asymilacyjną roślin, która w dobie malej liczby opadów jest niezbędna żeby odżywić wystarczająco kolby – dodaje.

Przędziorki notuje się na kukurydzy w okolicach Rzeszowa od kilku już lat, niemniej dopiero w tym roku można zauważyć ich masowy pojaw, na skalę jakiej jeszcze nie obserwowano w tej części Polski.