Protesty odbyły się w Grudziądzu i na Opolszczyźnie. Producenci rolni podkreślają, że nie rozumieją dlaczego rodzime ceny różnią się tak bardzo od tych notowanych na giełdach w Paryżu czy Chicago. Nie zwracają one nawet kosztów produkcji poszczególnych upraw. Rolnicy tracą, a sytuacje ich zdaniem wykorzystują niektóre skupy, które zaniżają cenę. Podejrzewają nawet zmowę. Z tym ostatnim problemem w związku z informacjami napływającymi do resortu minister rolnictwa zwrócił się do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z prośbą o sprawdzenie możliwości wystąpienia zmowy cenowej przedsiębiorców prowadzących skup zbóż i rzepaku oraz podjęcie stosownych działań.


Polski Związek Producentów Roślin Zbożowych w pełni uznaje i popiera protesty rolników.

- Obecne ceny nie pokrywają kosztów produkcji. Niezrozumiałe jest, że ceny w obecnym sezonie skupowym mogły obniżyć się o 40 proc., a w niektórych rejonach kraju nawet o 50 proc., w stosunku do roku ubiegłego. Stwarza to dramatyczną sytuację na rynku zbóż, ponieważ w niektórych regionach Polski poza tak drastycznym spadkiem cen spadły również drastycznie plony na skutek niekorzystnych warunków klimatyczny na wiosnę, co powoduje brak możliwości odtworzenia produkcji - informuje Stanisław Kacperczyk, prezes PZPRZ.

Stawiają oni pytanie, czy automatycznie w sklepach potanieją o takie same wartości produkty na bazie tak tanich ostatnio surowców rolnych, a więc pieczywo i olej rzepakowy.

- Jak w tej sytuacji rolnicy mogą jakiekolwiek planować działania w swoich gospodarstwach. Nie jest tajemnicą ile płaci się za rzepak czy zboże w innych krajach Unii Europejskiej np. w Niemczech, a najbardziej adekwatne informacje płyną z giełdy Matif - podaje Kacperczyk.

Przytacza kalkulacje, które wskazują jak drastycznie spadły dochody rolników w Polsce. - Wykresy tych zbóż z Matif pokazują, że spadki te są od, 3 do 9 proc. co świadczy o dużej stabilizacji tamtych rynków nawet przy nadprodukcji. W takich sytuacjach, kiedy dochody rolników spadają poniżej kosztów i nakładów na produkcję powinna być uruchamiana cena interwencyjna, która jest ustalona na poziomie Unii Europejskiej 101,1 euro/t. Jest to cena nie realna, która w ogóle nie zafunkcjonuje i jest oderwana od rzeczywistości, a Polski Związek Producentów Roślin Zbożowych już w latach ubiegłych zwracał się do rządu o urealnienie tej ceny - apeluje PZPRZ.

Związek uważa, że na obecną sytuację cenową ma wpływ również brak nowelizacji ustawy o energii odnawialnej. - Znaczna część rzepaku, powinna być wykorzystana w produkcji biopaliw, podobnie zbóż. Biomasa z kukurydzy powinna być przeznaczona do biogazowni. Inwestorzy z branży produkcji biopaliw także z tego tytułu znaleźli się w trudnej sytuacji. Jest to brak ewidentnej troski ze strony rządu o rozwój tej gałęzi gospodarczej, a tym samym sektora rolnego. Obecna sytuacja cenowa bardzo negatywnie odbije się na przyszłorocznych plonach, bowiem przy braku wystarczających środków finansowych rolnicy nie będą mieć możliwości zapewnienia wymaganego poziomu agrotechnicznego uprawy tych roślin - dodaje Stanisław Kacperczyk.

Podobał się artykuł? Podziel się!