Firmy, które sprzedają mikroorganizmy przekonują rolników, że nie tylko zwiększają one plon, ale skutecznie zatrzymują wilgoć w ziemi. Z kolei przeciwnicy uważają, że jest to kolejny, niepotrzebny wydatek dla i tak już obciążonych finansowo gospodarstw.

Izba Rolnicza w Opolu postanowiła sprawdzić na własnych polach, czy ProBio to cudowny środek dla gleby, czy kolejna próba wyciągnięcia paru złotych z kieszeni rolników. Wiceprezes opolskiej izby Marek Froelich, na swoich polach testuje działanie mikroorganizmów - poinformowała OIR.

- Naukowcy nawet z uczelni rolniczych różnie opisują tę sprawę, wręcz powiedziałbym, że są na ten temat przeciwstawne opinie - mówi Marek Froelich.

OIR postanowiła sprawdzić to w swoim rejonie, na polach delegatów. - Konkretne doświadczenia przeprowadzimy na słabej i bardzo dobrej ziemi. Dadzą one namacalną odpowiedź na pytanie: mikroorganizmy to mit czy prawda? Odpowiedź padnie najwcześniej za dwa lata, bo tyle mniej więcej trwa cykl regeneracji gleby z udziałem ProBio - informuje OIR.

- Oczywiste minusy są trudne do wskazania. Często podnosi się jednak kwestię naciągania rolników na kolejne „złote środki", które nie mają potwierdzenia w świecie nauki odnoszącej się do nich z rezerwą - podkreśla Froelich.

Rolnicy zadają pytanie, że skoro preparaty ProBio są takie dobre, to dlaczego świat nie korzysta z nich masowo?

- Łatwiej jest rolnikowi zastosować coś, co będzie działało w kilka tygodni i da efekt wizualny bardzo szybko. Natomiast trudno jest uwierzyć w dobroczynne działanie probioemów. Trzeba troszkę dobrej woli i reklamy. To nie tylko użyźnianie ziemi, proces polega również na wzroście poziomu próchnicy. Ziemia ma wtedy większe możliwości buforowe do zatrzymywania wody - wyjaśnia Marek Froelich.

- Organizmy ProBio mają jeszcze umiejętność rozkładania wszystkich nieaktywnych pierwiastków zablokowanych w wiązaniach chemicznych niedostępnych dla roślin. Zdaniem twórców technologii, mikroorganizmy do 2 lat potrafią z ziemi wydobyć to, co było „zablokowane", a zapłacone przecież przez rolnika. Przykładowo polifoska stosowana w ilości 100 kilogramów na hektar, efektywnie wykorzystana jest w najlepszym razie w 40 procent. Reszta w zablokowanej formie pozostaje w ziemi. Mikroorganizmy potrafią sięgnąć po te wieloletnie zapasy - podkreśla wiceprezes Izby Rolniczej w Opolu.

Marek Froelich zdecydował się na testy. Zastosował mikroorganizmy na ponad 3 hektarach ziemi II klasy. Podobnemu doświadczeniu poddał pole 3-4 klasy. Jak powiedział, robi doświadczenie, żeby zobaczyć, czy ProBio będzie się lepiej sprawdzał na dobrej, czy na słabej ziemi - informuje OIR.

- Próbuję jak najszybciej dociec prawdy - dodaje. Politechnika Opolska będzie dokumentować ten proces i porównywać z polami, które nie miały do czynienia z mikroorganizmami.

Podobał się artykuł? Podziel się!