W celu ograniczenia rozwoju omacnicy prosowianki wykorzystuje się obecnie wiele metod, które stosowane razem, mogą przynieść wymierne wyniki.

W naszych warunkach gospodarowanie najczęściej sięga się po metody agrotechniczne, do nich w szczególności należą: unikanie monokultury oraz staranne niszczenie i przyoranie resztek pożniwnych (miejsc zimowania szkodnika).

Istnieją także metody hodowlane, tu warto by było wymienić uprawę odmian kukurydzy z genem Bt (są to jednak odmiany GMO, a więc uprawa ich w Polsce prawnie jest zakazana).

Do walki z omacnicą można także wykorzystać metody biologiczne (introdukcja na pole naturalnego wroga omacnicy - kruszynka) jak i wreszcie zastosować metody chemiczne. Te dwa ostatnie sposoby mają kilka wad: są dość kosztowne albo w celu ich aplikacji trzeba dysponować specjalistycznym sprzętem. Obie jednak metody, aby okazały się skuteczne, muszą być także poprzedzone dokładnym monitorowaniem rozwoju omacnicy.

W tym też celu można posiłkować się komunikatami publikowanymi przez służby ochrony roślin czy firmy chemiczne. Dotyczą one jednak jedynie konkretnego rejonu upraw i nie zawsze obserwacje z tego regionu są zgodne z sytuacją jaką mamy na polu. Warto zatem w celu monitorowania szkodnika posiłkować się własnymi obserwacjami. Do pomocy można kupić lub własnoręcznie skonstruować własną pułapkę świetlną (wyłapującą motyle omacnicy) i w ten sposób obserwować naloty szkodnika na plantacje.

Istnieje jeszcze jedna, tania metoda, pozwalająca na monitorowanie rozwoju szkodnika. Polega ona na tym, by na przełomie listopada i grudnia (najpóźniej wczesną wiosną) wykonać tzw. izolator entomologiczny.

Jak go wykonać? Izolator entomologiczny to nic innego jak drewniany, metalowy lub plastikowy szkielet, pokryty cienką przewiewną tkaniną (najlepsza jest firanka o gęstych oczkach). Inwencja twórcza jest dowolna. Następnie z resztek pożniwnych należy pobrać, co najmniej 100 łodyg kukurydzy z zimującymi gąsienicami omacnicy prosowianki i umieścić je w takiej własnoręcznie skonstruowanej pułapce. Izolator szczelnie się zamyka i zostawia na zimę w warunkach zbliżonych do takich, jakie by panowały na polu ze ścierniskiem.

Na wiosnę śledzi się wylot motyli z poczwarek, zwracając uwagę na szczyt ich liczebności. Po stwierdzeniu w pułapce pierwszych motyli obserwacje przenosi się na pole kukurydzy. Po zaobserwowaniu licznego nalotu motyli na pola kukurydzy, a następnie po stwierdzeniu licznych złóż jaj i pierwszych gąsienic przystępuje się do pierwszego zabiegu chemicznego. Jeśli trafimy w odpowiedni moment skuteczność takiego zabiegu bywa naprawdę wysoka.