W Rolniczym Zakładzie Doświadczalnym Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa PIB w Puławach odbyły się warsztaty w ramach projektu LCAgri „Wsparcie dla rolnictwa niskoemisyjnego – zdolnego do adaptacji do zmian klimatu obecnie oraz w perspektywie lat 2030 i 2050” finansowanego z programu Biostrateg Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

- Celem projektu jest poprawa wydajności wykorzystania zasobów poprzez wdrożenie innowacyjnych niskowęglowych praktyk rolniczych oraz promocję zrównoważonego stosowanie nawozów mineralnych przez gospodarstwa rolne w Polsce – mówił podczas spotkania dr hab. Jerzy Kozera z IUNG.

Jedną z technik wykorzystywanych w tzw. rolnictwie niskoemisyjnym jest siew pasowy. Technologia ta polega na spulchnieniu pasa roli, gdzie zostają wysiane nasiona i jednocześnie podany nawóz, a pas obok gleba jest niezruszona.

Podczas spotkania prof. Jan Kuś z Instytutu podał zalety i wady siewu bezpośredniego. Wśród tych pierwszych wymienił przede wszystkim dużą wydajność pracy i powierzchni jaką może uprawiać i zasiać w sezonie jeden pracownik. Kolejną był fakt, że jest to bardzo skuteczna metoda ochrony gleb przed erozją, gdyż na powierzchni pola pozostaje ścierń oraz słoma jako mulcz.

Wśród wad wymienił fakt, że w tym systemie plony na ogół są mniejsze niż w tradycyjnej uprawie płużnej, ale nie dotyczy to wszystkich upraw. – Sposób uprawy i siewu bardziej przydatny jest dla roślin jarych o dużych nasionach (kukurydza, soja, pszenica). Koncentracja składników nawozowych w powierzchniowej warstwie gleby, a także większe zagrożenie upraw ze strony gryzoni, ślimaków itp. to również wady tego systemu – podkreślał prof. Kuś.

Jak dodał jednak obecnie powinna obowiązywać zasada, że zabiegów uprawowych stosuje się tak dużo jak to jest konieczne, aby stworzyć uprawianej roślinie korzystne warunki wzrostu i rozwoju, a zarazem tak mało jak to jest możliwe.

W jego opinii powinna być upowszechniana właśnie ta tzw. konserwująca uprawa. Warunkiem jej powodzenia jest jednak dostępność odpowiedniego sprzętu.

Wymienił też ograniczenia w stosowaniu tej technologii. – Glebami bardziej przydatnymi do uprawy pasowej są średnie i ciężkie o optymalnym odczynie i dobrej strukturze. Mniej przydatne są te wytworzone z pisaków, zakwaszone i o małej zawartości próchnicy oraz gleby zagęszczone i nadmiernie uwilgotnione – podkreślał prof. Jan Kuś.

Ważne jest też następstwo roślin. Wskazana jest uprawa zbóż ozimych po przedplonach niezbożowych oraz burak, kukurydza i zboża jare wysiane w mulcz. Problematyczne są za to zboża uprawiane w monokulturze ze względu na problem z samosiami.

- Warunkiem stosowania systemu pasowego jest zbiór przedplonu w optymalnych warunkach wilgotnościowych, słoma dobrze rozdrobniona i równomiernie rozmieszczona na polu – mówił.

Te teoretyczne podstawy zmierzyły się z praktyką w wykonaniu Marka Różniaka, który system pasowy stosuje na swoich polach od 5 lat, ale o tym napiszę w następnym artykule wkrótce pt. Praktyczne aspekty siewu pasowego.

Podobał się artykuł? Podziel się!