Po pierwsze są to spekulacje funduszy inwestycyjnych. Z danych CFTC (organ zajmujący się regulacjami na rynku surowców rolniczych w Stanach Zjednoczonych) widać wzrost pozycji netto operatorów rynku rolniczego, którzy nie prowadzą działalności handlowej (spekulatorów), na rynku kukurydzy i w mniejszym stopniu soi. W połowie stycznia ich ceny netto wzrosły o 10 proc. na giełdzie w Chicago. Sytuacja ta świadczy o tym, że fundusze spodziewają się tendencji zwyżkowej na rynku.

Biorąc pod uwagę podstawowe elementy kształtujące rynek, pojawia się wiele niewiadomych dotyczących zarówno podaży, jak i popytu. Widać to przede wszystkim po tym, jaki jest potencjał zbiorów w Argentynie. Według oficjalnych szacunków lokalnych, przewidywana produkcja ma wynieść 19,3 mln t, a więc poniżej ostatnich prognoz USDA (23,5 mln ton).

Kolejnym czynnikiem, który ma wpływ na sytuację na rynku kukurydzy, jest wielkość uprawy kukurydzy w Stanach Zjednoczonych. Nie bez znaczenia są też aktualne ceny, brazylijska produkcja soi, która zapowiada się na dobrym poziomie i silna presja bilansu kukurydzy w Stanach Zjednoczonych przewidywanego na koniec kampanii. To wszystko może przyczynić się do wzrostu powierzchni uprawy kukurydzy kosztem soi.

Wreszcie na sytuację rynkową ma wpływ również podaż australijskiej pszenicy paszowej, która może spowodować częściowe zastąpienie nią kukurydzy przez głównych importerów. Na przykład zapowiedź zakupu 150 tys. t ziarna przez Chiny doprowadziła w ciągu jednego dnia do spadku notowań kukurydzy, zanim na rynku nie pojawiły się tendencje wzrostowe.

Podobał się artykuł? Podziel się!