Sprawdziliśmy jak w poszczególnych uprawach sytuacja wygląda na Warmii i Mazurach.

Rzepak

W tym sezonie w północnych częściach Polski zasianych jest zdecydowanie mniej rzepaku. W zależności od gospodarstwa jest to nawet o połowę mniej, czasem kilka procent w stosunku do planu.

- Rzepaki są w różnych fazach rozwojowych ze względu na terminy siewu, jak i warunki w jakich były siane - czasem na siłę. Było trochę strat w związku z ślimakami zwłaszcza na cięższych glebach gorzej uprawionych – mówi z rozmowie z portalem farmer.pl Mariusz Michalski, regionalny dyrektor sprzedaży – Polska Północ firmy Innvigo.

W jego opinii, w tym roku wygrali ci, którzy zdecydowali się na ochronę doglebową rzepaku. Niestety zabiegi powschodowe były mało skuteczne lub nie udało się ich zrobić.

- Był problem ze zwalczaniem samosiewów zbóż, jednak w większości przypadków ochrona została wykonana. Jest trochę uszkodzeń po szkodnikach, które pojawiły się od razu, jak tylko zrobiło się cieplej. Były i są kłopoty z zabiegami fungicydowymi oraz regulacją wysokości w związku z tym, że plantacje są bardzo nierówne, co może się przełożyć na kłopoty z przezimowaniem – dodaje Michalski.

Zboża

Ze zbożami jest jeszcze gorzej. Praktycznie cały wrzesień oraz większą część października padało. Tylko w ubiegłym miesiącu odnotowano ponad 200 mm opadu, a w październiku już ponad 50 mm.

- Na polach stoi dużo wody i nawet w dni kiedy nie padało praktycznie nie było możliwości wykonywać jakichkolwiek zabiegów czy to siewu, czy to oprysków. Są deklaracje rolników, że nie będą już kontynuować siewów. Są też takie, że jak się da, to i w listopadzie będą siewy czy to po burakach czy po kukurydzy – zaznacza Mariusz Michalski.

W regionie na wielu plantacjach zbóż nie zdecydowano się na ochronę herbicydową lub po prostu z powodu nadmiernej wilgoci nie dało się jej wykonać.

- Niestety pojawiły się mszyce i w tym wypadku również nie udało się przeważnie przeprowadzić zabiegów insektycydowych, dlatego wzrasta zagrożenie chorobami wirusowymi - dodaje.

Kukurydza

Na Warmii i Mazurach dopiero rozpoczęły się zbiory kukurydzy, jednak przebiegają bardzo wolno.

- Na wielu polach kombajny się topią. Z każdym dniem niestety rośnie zagrożenie zbioru coraz słabszej jakości ziarna i kiszonek. Jak na tą chwilę praktycznie nie było przymrozków, wegetacja trwa – podsumowuje Michalski.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!