- Na Warmii i Mazurach sytuacja jest raczej bez zmian. Od września praktycznie non stop pada. Na polach stoi bardzo dużo wody. Już widać, że będą tzw. wymoczyska, tam gdzie uprawy są pod wodą. Ile tego będzie trudno na dziś powiedzieć, niemniej straty będą – mówi w rozmowie z portalem farmer.pl Mariusz Michalski z firmy Innvigo.

Jak zauważa, na polach (nie tylko tego regionu) stoi jeszcze niezebrana kukurydza (nadmiernie uwilgotniona gleba). Widać, że tam gdzie się udało wjechać - pola są częściowo skoszone.

- Rowy melioracyjne i dreny intensywnie pracują, jednak wody jest tak dużo, że trzeba czasu aby została odprowadzona. Stawy, rzeki i jeziora mają bardzo wysokie stany wód. Od kilku gospodarstw robiących własne obserwacje meteorologiczne wiem, że do połowy grudnia spadło nawet 1000 i więcej mm deszczu w 2017 r. Na swoim dachu mam instalację fotowoltaiczną, stąd wiem np. że od września do końca grudnia nasłonecznienie było niższe o blisko 30 proc. w porównaniu do tego samego okresu w 2016 r. – zauważa Michalski.

Dotychczasowa pogoda nie przygotowała wystarczająco ozimin do spoczynku zimowego. Rośliny są osłabione i w zróżnicowanych fazach rozwojowych, wykazują niedobory miko i makroelementów, do tego gleba jest niezamarznięta i przesiąknięta wodą. Dlatego może się okazać, że to nie koniec problemów, bo w sytuacji, kiedy przyjdą silne mrozy – bez okrywy śnieżnej, z oziminami może być źle.

Z kolei kiedy ta okrywa utrzymywałaby się przez dłuższy czas, wówczas mogłoby dojść do wyprzenia roślin (intensywny opad śniegu na nie do końca zamarzniętą glebę, albo czas kiedy śnieg długo zalega na polu, a rośliny się pod nim po prostu „duszą”, następnie porażane są przez pleśń śniegową).

Jak sytuacja wygląda w Waszych regionach?

 

Podobał się artykuł? Podziel się!