W Wielkopolsce okres suszy sporadycznie był odczuwalny dla roślin kukurydzy. W momencie, gdy kukurydza zaczęła wykazywać większe zapotrzebowanie na wodę na szczęście dla niej przyszły opady deszczu. Tak naprawdę można powiedzieć, że opady wystąpiły w ostatniej chwili dla kukurydzy. Pozwoliło to nadrobić roślinom zaległości spowodowane suszą.

- Rozwój kukurydzy jest opóźniony o ok. 2 tygodnie. Wiechowanie rozpoczynają odmiany wcześniejsze, czy też siane we wcześniejszych terminach. Kukurydza odmian późniejszych pozostaje nadal w strefie wzrostu elongacyjnego, a kwitnienie nie rozpoczyna się z uwagi na zbyt niską sumę ciepła – mówi prof. dr hab. Tadeusz Michalski z Katedry Agronomii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, prezes Polskiego Związku Producentów Kukurydzy.

Kukurydza potrzebuje odpowiednią sumę ciepła do przechodzenia w kolejne fazy rozwoju. Nawet jeśli w ciągu dnia notowano dość wysokie temperatury to w ciągu nocy obniżały się one na tyle, że suma ciepła jest wciąż za niska do rozpoczęcia kwitnienia.

- Opóźnienie będzie źle odbijało się na dojrzewaniu kukurydzy odmian późniejszych, czy sianych w późniejszych terminach, zwłaszcza z przeznaczeniem na ziarno bo z uzyskaniem kiszonki nie powinno być problemu. W przypadku produkcji na ziarno czynnikiem równoważnym jest wilgotność, zbyt wysoka podczas zbioru (graniczna 38 proc.) ogranicza możliwość omłotu i podnosi koszty przy dosuszaniu ziarna. Wiele zależy od przebiegu pogody w sierpniu i wrześniu. Jeśli nic nie zakłóci pylenia w najbliższym czasie, a niekorzystne byłyby długotrwałe upały, kukurydza będzie nadganiać zaległości i rokuje dobrze na plony – wyjaśnia w rozmowie z redakcją prof. Michalski.