- Jeżeli w pobliżu pól kukurydzy uprawia się m.in. ogórki, dynie, patisony, arbuzy, czy też słonecznik, to jest szansa spotkać na nich i chrząszcze stonki kukurydzianej, które szukają pożywienia w momencie, gdy kukurydza zaczyna dojrzewać. W tym czasie chrząszcze także łatwo spotkać na kwitnących chwastach – mówi w rozmowie z portalem farmer.pl prof. Paweł Bereś z Instytutu Ochrony Roślin PIB.

Przypominamy, że stonka to niewielki chrząszcz. Jego głównym stadium szkodliwym są larwy. Żerują one przeważnie do sierpnia, a chrząszcze pojawiają się od lipca do października.

Zdaniem prof. Beresia, coraz ważniejszym szkodnikiem w uprawie kukurydzy zaczyna stawać się właśnie stonka kukurydziana.

- Owad ten jest coraz prostszy do zauważenia na roślinach kukurydzy, w tym bez konieczności stosowania pułapek feromonowych. Są już sygnały z 2017 roku, że lokalnie, na polach prowadzonych w wieloletnich monokulturach obserwuje się niewielkie - jak na razie - placowe wyleganie roślin. Nie jest ono jeszcze powszechnie występujące, w tym nie zagraża jeszcze poważnie plonom – uważa prof. Paweł Bereś.

To już jest sygnał dla rolników, że trzeba rozważyć tymczasowe przerwanie monokultury w takich miejscach, gdyż nie ma obecnie zarejestrowanego żadnego preparatu do zwalczania larw tego gatunku.

- Zastosowanie płodozmianu pozwala przerwać cykl rozwojowy tego szkodnika. Warto także wspomnieć, że chrząszcze tego gatunku choć coraz liczniej się pojawiają nie stanowią bezpośredniego zagrożenia dla plonów kukurydzy. Lokalnie przegryzają znamiona, niemniej aby miało to istotny wpływ na plonowanie roślin - liczebność owadów musiałaby być o wiele większa niż obecnie się to obserwuje – podaje profesor.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!