Doszedł więc do poziomu uzyskiwanego przez zboża jare w ramach Porejestrowego Doświadczalnictwa Odmianowego i Rolniczego. Co legło u podstaw tak radykalnej zwyżce?

Na pewno ich plonowaniu sprzyjała pogoda. Rok odznaczał się dużą ilością opadów, a ich rozkład zapewniał roślinom dostatek wody praktycznie w każdej fazie wegetacyjnej. Potwierdza się zatem opinia o wysokich potrzebach wodnych wszystkich gatunków zbóż jarych i wynikającej z tego dużej zawodności ich plonowania. Nie jest to jednak jedyny wniosek jaki można wyciągnąć. Proszę zwrócić uwagę, na obserwowany silny rozdźwięk w wysokości plonów nawet w obrębie poszczególnych wsi. Rekordy osiągali zazwyczaj ci producenci, którzy zmuszeni do przesiewów sięgnęli po kwalifikowany materiał siewny. Efekt jaki w wyniku tej decyzji uzyskali, dla wielu stał się namacalnym dowodem na potrzebę jego regularnej wymiany. Przez to że wymarznięcia w 2012 r. objęły setki tysięcy hektarów, a znaczna ich część - jeżeli nie większość, została obsiana dorodnym i zdrowym ziarnem, tysiące rolników przekonało się do prawdy, którą prasa rolnicza powtarza od lat. Miejmy nadzieję, że ze względu powszechność obserwowanej prawidłowości, nastąpi znaczny przyrost ilości gospodarstw, które regularnie dokonują wymiany nasion. Kolejny wniosek również związany jest z materiałem siewnym. Odkryciem dla wielu był wysoki potencjał plonowania gatunków jarych. Może więc skończy się wreszcie powtarzany bez końca mit, o niskiej ich plenności. Tak nie jest.

Proszę zajrzeć do publikowanych przez COBORU wyników doświadczeń PDOiR za miniony rok. Okaże się, że średni plon pszenicy jarej wyniósł 6,85 t/ha, natomiast ozimej (z odmian które przezimowały) 7 t/ha. W jęczmieniu różnica plonów między formą ozimą - 7,6 t/ha a jarą - 6,7 t/ha jest większa (0,9 t/ha), ale nie poraża. Uzyskane wyniki potwierdzają, że w warunkach dostatku wody zboża jare nie plonują dramatycznie niżej.

Można się teraz zastanawiać, gdzie ryzyko suszy jest na tyle wysokie, że lepiej ze zbóż jarych zrezygnować. Z pewnością dotyczy to Wielkopolski, Kujaw i Ziemi Lubuskiej. Tam bilans wodny jest niski, a 40- czy nawet 50-dniowe okresy bezdeszczowe relatywnie częste. Natomiast cały obszar Polski na wschód od Wisły, charakteryzuje się sporymi zapasami wody pozimowej (zimą zawsze jest okrywa śnieżna), jak również większymi i znacznie korzystniej rozłożonymi w czasie opadami w okresie wegetacji. Wiosenne i letnie opady w ilościach gwarantujących normalny rozwój roślin występują także na Dolnym Śląsku i Pomorzu Zachodnim. Tak więc popularne powiedzenie „lepsze słabe ozime, aniżeli dobre jare" nie jest do końca prawdziwe.