Trwająca od czterech miesięcy susza dotknęła 6,4 mln hektarów upraw. Na terenie dotknietym klęską żywiołową jest aż 80 proc. upraw pszenicy w Chinach.Chińscy meteorolodzy nie przewidują znaczących opadów w Szantungu. W prowincji tej od września spadło średnio zaledwie 12 mm deszczu.Oprócz Szantungu suszą dotknięte są prowincje Ciangsu, Henan, Hopej i Szansi

Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) ostrzegła, że susza wywiera wpływ na ceny zboża w Chinach, które zajmują pierwsze miejsce w światowych zbiorach pszenicy.W styczniu mąka zdrożała tam o ponad 8 procent w porównaniu z cenami z ubiegłych dwóch miesięcy.Na giełdzie produktów rolnych w Zhengzhou tona pszenicy osiągnęła rekordową cenę 2865 juanów (318,6 euro).

Rząd ma wyasygnować co najmniej 6 mld juanów (667 mln euro) na skierowanie wody do najbardziej dotkniętych suszą rejonów. Pieniądze zostaną przeznaczone na sztuczne nawadnianie terenów, a także na budowę kanałów doprowadzających wodę na pola uprawne z rzek.

Chińska gazeta "Asia Times" ostrzega, że jeśli Chiny, zwykle samowystarczalne pod względem produkcji żywności, będą musiały kupić miliony ton pszenicy na światowym rynku, jej ceny mogą zostać wywindowane na wyjątkowo wysoki poziom. Na światowych rynkach ceny pszenicy od połowy listopada już wzrosły o około 35 procent.

W raporcie nowojorskiej firmy High Frequency Economics, analizującej dane ekonomiczne, jej główny ekonomista Car Weinberg napisał, że oglądanie się na import pszenicy, aby opanować inflację napędzaną suszą, może nie zadziałać. Plony zbóż w innych krajach będących ich głównymi producentami - jak Australia - również zmniejszyły się w rezultacie klęsk żywiołowych i niesprzyjającej pogody. Podobał się artykuł? Podziel się!