Krajowy Dzień Kukurydzy 2013 w Starym Gołębinie zapamiętany zostanie przede wszystkim z dwóch powodów: prezentacji wiatrakowca do zwalczania omacnicy prosowianki oraz niebywałej obfitości nowości odmianowych zaprezentowanych przez firmy.

Zwalczanie larw omacnicy prosowianki w kukurydzy napotyka na poważną przeszkodę natury technicznej.

Pojawiają się one późno - w fazie wiechowania kukurydzy, która w tym momencie jest już tak wysoka, że trudno wykonać oprysk aparaturą naziemną.

Usługa agrolotnicza jest z kolei bardzo kosztowna. Godzina lotu poczciwego "Antka" to wydatek rzędu 6 tys. zł. Ponadto trudno znaleźć plantacje na tyle duże, aby uzasadnione było posiłkowanie się nim.

Ograniczanie populacji omacnicy nie musi się odbywać przy użyciu insektycydu.

Można do tego wykorzystać innego owada, który na niej pasożytuje.

Jest nim kruszynek, drobna błonkówka z rodzaju Trichogramma, której larwy rozwijają się w jajach wielu motyli.

Znowu pojawia się jednak problem techniczny, jak go wprowadzić w dużej ilości na plantację. Można to co prawda zrobić ręcznie, poprzez zawieszenie kapsułek zawierających entomofaga na najwyższym, najlepiej rozwiniętym liściu kukurydzy, tuż przy łodydze. Jest to jednak realne jedynie na niewielkich plantacjach.

Dla większych producentów otwiera się możliwość relatywnie taniego i bardzo efektywnego sposobu rozprowadzania pasożyta po polu kukurydzy.

Jest nim właśnie niewielki statek powietrzny - wiatrakowiec. Lata nisko, dosłownie kilka metrów nad łanem.

Z dwóch zasobników (ich zawartość wystarcza na 80 ha) "rozsiewa" kruszynka pasem szerokości 18 m. Wymieniona powierzchnia zostaje pokryta biopreparatem w ciągu 35-40 min., o ile lądowisko jest przy plantacji. Jedynym wykonawcą usługi tego typu jest w kraju firma Raps ze Sztumu. Naniesienie biopreparatu wykonuje się do 5 dni po stwierdzeniu obecności pierwszego motyla lub bezpośrednio po zaobserwowaniu pierwszych złóż jaj szkodnika.