Z powodu przedłużającej się wrześniowej suszy siew pszenicy ozimej w terminie nieco opóźnionym nie należał w tym sezonie do rzadkości. Rolnicy szczególnie z centrum kraju nie chcieli siać w pył, uważali że opóźnienie siewu to mniejsze zło, niż siew nasion w tak skrajnie suchych warunkach.

Z jednej strony była to słuszna decyzja. W przypadku siewów wykonanych w połowie września, pomimo wysokich temperatur, wschody pszenicy ozimej w rejonach nękanych posuchą pojawiły się po około 10 nawet 14 dniach. Były nierówne i przerzedzone. Obecnie sytuacja na tych plantacjach wygląda tak, że część początkowo nieaktywnych nasion, dopiero teraz, po opadach wschodzi, podczas gdy pozostałe rośliny są już w fazie 2. liścia.

Jak pamiętamy, z początkiem października pogoda się zmieniła, przyszły deszcze, a z nimi ochłodzenie. Pszenica ozima zasiana tuż przed zmianą pogody (w ostatnich dniach września), lub (jeśli się udało) w przerwach pomiędzy opadami (w pierwszych dniach października) obecnie wschodzi dość równo, a obsada wydaje się być zachowana. Jest w fazie szpilki lub 1 wyraźnego liścia.

Niestety, pierwsze dwie dekady października okazały się mało sprzyjające dla rozwoju zbóż. Niskie temperatury, pomimo dostatecznej wilgoci wydłużały czas pojawienia się siewek na powierzchni gleby. Jeśli dalej będzie tak chłodno, rośliny będą z trudem nadrabiać zaległości z tytułu opóźnionego siewu.
Czy to niewielkie opóźnienie siewów wpłynie na wyniki końcowe w postaci obniżki plonowania zbóż? Czas pokaże. Nie jest to duże odstępstwo od terminów optymalnych, niektórzy nawet uznają że to jeszcze mieści się w granicach optimum, więc w przypadku długiej i ciepłej, a nawet przeciętnej jesieni może okazać się nieznaczące. Jest jeszcze szansa, że rośliny z takich plantacji zaczną się krzewić przed nastaniem zimy. Dużo zależy o dalszego przebiegu pogody. Gorzej jeśli okaże się, że jesień okaże się krótka i zimna, a mrozy przyjdą w tym roku wyjątkowo szybko.

Najgorszy scenariusz to taki, że rośliny (zwłaszcza te z jeszcze późniejszych siewów, wykonanych po ustaniu opadów) nie rozkrzewią się przed zimą (stracimy wówczas na zaletach jesiennego krzewienia) i wejdą w spoczynek zimowy w fazie 3 liści. Faza ta nazywana jest krytyczną, gdyż w tym okresie kończą się zapasy zgromadzone w ziarniaku i następuje przejście rośliny na odżywianie przez korzenie. W tej fazie rośliny są najbardziej podane na wymarzanie. Jeśli zima okaże się sroga, takie plantacje mogą zimy nie przetrwać.

W zeszłym roku w fazie 3 liści w warunkach Polski centralnej zimowały plantacje posiane mniej więcej w połowie października. Przypomnijmy jednak sobie, że zeszłoroczna jesień była dość ciepła i długa, a zboża wegetowały jeszcze w grudniu.

Podobał się artykuł? Podziel się!