Na niższe zbiory nałożyły się: długa i zimna wiosna, susza na przełomie lipca i sierpnia oraz przymrozki pod koniec września - tłumaczył Szymańczak. Dodał, że żniwa się już praktycznie zakończyły; zebrano niecałe 3 mln ton ziarna, ale to wystarczy do zaspokojenia zapotrzebowania krajowego, wynoszącego 2,5 mln ton.

Szymańczaka niepokoi import taniego ziarna z Ukrainy. Jego zdaniem tania kukurydza ze wschodu rujnuje rynek. Suche ziarno na granicy jest sprzedawane po 530-560 zł za tonę, podczas gdy tona polskiej kukurydzy kosztuje 640-670 zł (plus VAT). Ceny kukurydzy mokrej (30 proc. wilgotności) są w granicach ok. 480-490 zł/t.

W tym roku Ukraina osiągnie dobre zbiory, w granicach 26 mln ton, a na eksport chce przeznaczyć 18 mln ton, z tego ok. 300-500 tys. trafi do naszego kraju - wyliczał rzecznik. Podkreślił, że jest to import w ramach kontyngentu bezcłowego. W październiku do Polski przywieziono z Ukrainy 40 tys. ton tego ziarna.

W opinii Szymańczaka w tym roku produkcja kukurydzy jest nieopłacalna i rolnicy będą musieli skorzystać z wydłużonych terminów płatności za nasiona i nawozy.

Jak mówił, w ubiegłym roku, gdy ceny kukurydzy, także mokrej, były wysokie, wiele firm zainwestowało w suszarnie ziarna i cena mokrego ziarna spadła. Rolnicy, którzy nie mają możliwości przechowania i dosuszenia kukurydzy, muszą ją szybko sprzedać po niskiej cenie. Dlatego w przyszłym roku ci, którzy nie mają magazynów, mogą zrezygnować z uprawy kukurydzy.

Przez ostatnie dwa lata uprawy kukurydzy zajmowały w Polsce ponad 1 mln hektarów, co jest bardzo dobrym wynikiem - ocenił Szymańczak.

Podobał się artykuł? Podziel się!