Zdaniem członków sejmowej komisji rolnictwa ceny skupu są rekordowo niskie. Wojciech Mojzesowicz twierdzi, że tak złej sytuacji cenowej jak dzisiaj nie było od 20 lat. Jego zdaniem za żyto proponuje się od 250 do 280 złotych, owies kosztuje czasami nawet 200 złotych, a największa zbożowa firma skarbu państwa za pszenice proponuje 450 złotych.

Stąd wniosek posłów do premiera o podjęcie interwencji na rynku. Obecny w Sejmie Artur Ławniczak tłumaczył posłom, że rząd na bieżąco współpracuje z Komisją Europejska. Zwróciliśmy się w trybie pilnym do Brukseli, aby ogłosiła przetarg na eksport pół miliona ton zbóż za granicę. To taka specjalna ścieżka wspierane finansowo przez Komisję Europejską. Po drugie zwróciliśmy się, aby przyśpieszony został interwencyjny, który standardowo jest rozpoczyna od listopada – powiedział Ławniczak.

Farmer.pl zwrócił się do Rafała Mładanowicza o ocenę rządowych inicjatyw. Jego zdaniem skup interwencyjny niczego nie zmieni, gdyż cena po, której kupuje Bruksela to 101 euro za tonę ziarna. A to poniżej obecnych cen rynkowych. Mładanowicz zwrócił także uwagę, że unijna interwencja obejmuje tylko pszenice, jęczmień oraz kukurydze. A my mamy także problem z innymi gatunkami zbóż, które stanowią znaczący udział w produkcji. Z tegorocznych zbiorów w wysokości 27 milionów ton około 13-14 milionów to są zboża inne niż konsumpcyjne .Cały czas zapominamy o zbożach paszowych- podsumował Rafał Mładanowicz.

Szef Krajowej Federacji Producentów Zbóż wątpi także w skuteczność ewentualnego dotowanego przez Brukselę eksportu poza granice Wspólnoty. Przecież jeżeli Komisja Europejska zgodzi się to warunki będą równe dla innych państw Wspólnoty. A my w eksporcie jesteśmy dużo słabsi, Choćby dlatego, że nie mamy infrastruktury portowej.

Źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!