Dopuszczalny opóźniony siew pszenicy jarej wyznaczony jest na wschodzie kraju do maksymalnie 15 kwietnia lub na południowym-wschodzie do 20 kwietnia. Podobnie jest w wypadku owsa. Inaczej sytuacja wygląda jeśli chodzi o jęczmień jary. Dla tego gatunku opóźnienia siewu nie są tak niebezpieczne dla dalszego plonu. Dopuszczalne terminy sięgały nawet do końca kwietnia.

Mamy jednak maj i mimo to są rolnicy, którzy nie zdecydowali się zmienić planu siewów z powodu opóźnionej wiosny, sieją teraz zboża jare. Pogoda, a właściwie opady deszczu, uniemożliwiły ten zabieg w dopuszczalnych terminach, ale kiedy przyszło ocieplenie- słońce i tak wysiewają jeszcze zboża, zwłaszcza jęczmień. Nie są to częste przypadki, ale można je jeszcze zaobserwować np. na terenie województwa lubelskiego.

Siejąc w tym czasie zboża jare muszą się oni liczyć ze znaczną obniżką plonu. Trudno jest teraz wyrokować ile ona może wynieść, bo na plon ma też wpływ dalszy przebiegu pogody - zwłaszcza opady deszczu w fazach krytycznych roślin. Jednak już teraz można stanowczo stwierdzić, że będą one niższe. Czy roślina nadrobi zaległości?

Późny siew to krótszy okres wegetacji, to skracanie się faz krzewienia i strzelania w źdźbło. Jare rozwijają się wówczas w warunkach dłuższego i rosnącego dnia świetlnego, rejestrują w ten sposób upływ czasu. Czynnik ten jest bardzo ważny, ponieważ narzuca im wręcz obowiązek wejścia z fazy wzrostu wegetatywnego w fazę generatywną, a więc skrócenie okresu rozwoju masy wegetatywnej. To z kolei przekłada się na słabo rozwinięty systemem korzeniowym, a także słabe rozkrzewieniem roślin - docelowo na obniżkę plonu.