- W moim regionie, czyli na Warmii i Mazurach, mamy temperatury bliskie -20°C już od ponad tygodnia. Tam gdzie jest 20-30 cm śniegu nie ma kłopotu. Niestety w momencie opadów śniegu wiał silny wiatr i wiele pól jest bez okrywy śnieżnej. W takich sytuacjach trzeba liczyć się z wymarznięciami - tym bardziej, że mieliśmy też kilka dni z dość silnym, a przede wszystkim bardzo zimnym wiatrem - mówi portalowi farmer.pl Mariusz Michalski z BASF Polska.

To skutkuje wysmoleniem roślin. Do tego zjawiska dochodzi wówczas, gdy na polach zalega mała warstwa śniegu i wieją mroźne, silne wiatry. Następuje wtedy wysuszenie roślin przez wiatr wobec braku możliwości pobrania wody przez korzenie z zamarzniętej gleby.

- W innych regionach, nawet tam gdzie dziś mamy śnieg, spadł on praktycznie na rozmarzniętą glebę. Na tych polach często była już zastosowana pierwsza dawka azotu, co mogło trochę pobudzić rośliny. W takich sytuacjach istnieje ryzyko uszkodzeń poprzez wyprzenie - dodaje Michalski.

Do wyprzenia dochodzi, gdy na niezamarzniętą glebę spada śnieg, albo też kiedy za długo zalega on na polach. Rośliny przy temperaturze bliskiej 0°C silniej oddychają , rozkładając zgromadzone węglowodany, ale nie mogą tworzyć nowych. Dochodzi wtedy do rozkładu białka, a rośliny są atakowane przez pleśń śniegową.

Na pogodę nie mamy wpływu. Trzeba czekać. - Warto w tej sytuacji kontrolować plantacje, sprawdzając ich przezimowanie tak aby być przygotowanym na podjęcie właściwych decyzji zaraz po ruszeniu wegetacji - dodaje Mariusz Michalski.

Podobał się artykuł? Podziel się!