W Rolniczym Zakładzie Doświadczalnym Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa PIB w Puławach zorganizowano warsztaty naukowe na których zaprezentowano m.in. wstępne wyniki doświadczeń z siewem pasowym. Badania zostały przeprowadzone przez prof. Dariusza Jaskulskiego z Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego w Bydgoszczy.

- Uprawa pasowa korzysta z cech zarówno uprawy płużnej, jak i siewu bezpośredniego. Istotą tego systemu jest to, że na polu pozostaje nawet 1/3 powierzchni gleby niezruszonej, gdzie znajduje się ściernisko, resztki pożniwne, a więc występuje okrywa z korzystnym oddziaływaniem. Są też tzw. pasy, które są głęboko uprawiane. W ten sposób unika się braku spulchnienia gleby, czyli nadmiernego zagęszczenia – mówił podczas spotkania prof. Dariusz Jaskulski.

Jak podkreślał, uprawa pasowa zaczyna się od zbioru kombajnowego przedplonu. Na polu bowiem resztki pożniwne muszą być rozdrobnione i równomiernie rozmieszczone na polu. Inaczej słoma będzie utrudniać siew. Inną ważną sprawą na którą trzeba zwrócić uwagę w tym systemie jest problem samosiewów, bo nie zawsze można zaaplikować herbicydy selektywne, które je zwalcza i nie zaleca się uprawy zbóż po sobie. Kłopotem w tej uprawie jest też zmieniająca się struktura zachwaszczenia - pojawianie się stokłosy bezostnej i wyk, a także szkodników, jak np. ślimaki.

Co mówią badania? – Przeanalizowano m.in. plony roślin w zależności od sposobu uprawy roli. Okazuje się że plony rzepaku ozimego były jednakowe zarówno w uprawie płużnej i pasowej – w sumie zebrano 5,1 t/ha. Jęczmień ozimy dał odpowiednio 9,9 i 10,8 t/ha, pszenica ozima po rzepaku – preferowanym nie zbożowym przedplonie - dała odpowiednio 10,4 i 10,3 t/ha, a pszenica po sobie – 8,9 i 8,6 t/ha – mówił prof. Jaskulski.

Obsada kłosów pszenicy w stanowisku po sobie w zależności od sposobu uprawy roli wynosiła dla uprawy płużnej – 592 szt./m2, a w uprawie pasowej – 635 szt./m2, z kolei masa tysiąca ziaren (g) to odpowiednio: 41,9 i 38,5.

Jednym z ważniejszych argumentów przemawiających za uprawą pasową jest oszczędność czasu i paliwa. Czasochłonność uprawy roli i siewu pszenicy ozimej po rzepaku przebadano dla wszystkich systemów uprawy i okazało się, że dla systemu orkowego wynosi ona ok. 2 godz./ha, dla uproszczonego – 1,2 godz./ha, a dla pasowego jedynie - 0,4 godz./ha. Zużycie paliwa dla tej samej uprawy najniższe jest również w systemie pasowym i wynosi 13,3 l/ha, w systemie orkowym – 39,5 l/ha, a uproszczonym - 28,6 l/ha.