W gospodarstwie w Baborówku corocznie uprawianych jest 300-350 ha pszenicy jakościowej. Ponadto zakładane są plantacje nasienne pszenżyta i jęczmienia jarego. Zboża plonują średnio na poziomie 4,5-8 t/ha.

Jak opisał Henryk Święcicki, warunki glebowe w gospodarstwie są średnie. - Gleby są w klasie od III do V. Nie mamy nawet jednego hektara II klasy. Ale mają dużą zawartość substancji organicznej - dodaje.

Technologia przygotowania gleby pod uprawę pszenicy zależy od przedplonu. - Po rzepaku stosujemy bardzo płytką, 3-centymetrową uprawę broną-zgrzebłem i dostarczamy azot mineralny. Następnie czekamy, aż odbiją samosiewy i wtedy wykonujemy oprysk Roundupem. Potem stosujemy bronę talerzową, łopatkową lub gruber - w zależności od tego czy były opady i ziemia jest zagęszczona. Następnie, po 3-5 dniach na pole wjeżdża siewnik do bezpośredniego siewu. Po wschodach, jeśli występuje konieczność, wykonujemy oprysk herbicydem selektywnym - opisuje Henryk Święcicki.

Jeżeli pszenica wchodzi na pola po lnie lub konopiach, zamiast brony łopatkowej wykorzystywana jest talerzówka, aby uniknąć zapychania elementów roboczych.

- W technologii bezorkowej najlepiej unikać poplonów, czyli „zielonych mostów". Z mojej obserwacji wynika, że dobrze utrzymane ściernisko zostawione na polu na zimę ma bardzo podobny wpływ na utrzymanie wody i śniegu jak poplony. Równie skutecznie zapobiega erozji wietrznej i wodnej - stwierdza Święcicki. - W moim gospodarstwie ani w okolicy nie ma problemów ze ślimakami. Natomiast uproszczenia sprzyjają niebezpieczeństwu nadmiernego rozrostu populacji myszy - dodaje.

Podstawą powodzenia technologii bezorkowej jest właściwe zmianowanie roślin. - Płodozmian jest najważniejszy. W naszym gospodarstwie jest on bardzo szeroki. Mamy kontraktowane przez zakłady przemysłowe uprawy konopi i lnu. Oprócz tego uprawiamy rzepak, buraki cukrowe, gorczycę, rośliny strączkowe: groch, łubin, a także zioła - wymienia rozmówca. - W gospodarstwie nie ma stałego płodozmianu, ustalonego na 8 czy 10 lat. Jest natomiast rygorystycznie przestrzegane następstwo roślin, a więc rośliny dwuliścienne przeplatane są roślinami zbożowymi. Nie przekraczamy 50-procentowego udziału zbóż w płodozmianie i nigdy nie uprawiamy zboża po zbożach. To się kłóci z ekonomią, bo rośliny inne niż zboża czy rzepak są najczęściej mniej rentowne - przyznaje Henryk Święcicki. Ale bez prawidłowego następstwa roślin trudno osiągnąć dobre rezultaty.