Dla niektórych regionów taki deszcz był wręcz błogosławieństwem, bo zmagały się one z niedoborami wody. Dla innych - nadmiar wody, może spowodować wypadniecie roślin.

- Mimo spóźnionej wiosny i bardzo późnych siewów zbóż jarych rolnicy oczekiwali, że termin agrotechniczny na kukurydzę będzie w tym roku normalny. Jednak ten sezon należy do wyjątkowych. Nie pamiętam w swojej pracy i historii, aby siewy kukurydzy trwały do czerwca, ponieważ część rolników ze względu na bardzo duże uwilgotnienie gleby do tej pory, mimo że zakupili materiał siewny - nie mogą go posiać - zauważa Tadeusz Szymańczak z Polskiego Związku Producentów Roślin Zbożowych.

Były i takie przypadki, że posiane zboża jare wymokły. W to miejsce rolnicy chcieli posiać kukurydzę, ale nie wszędzie było to możliwe. Jak zauważył Szymańczak, nawet jeśli udało się wysiać nasiona bez większych problemów wcześniej - to w dalszym okresie, tak jak miało to miejsce 24-25 maja -nastąpiły miejscowe wypadnięcie roślin ze względu na duże zastoiska wodne, których kukurydza nie znosi.

- Jak wynika z analiz Polskiego Związku Producentów Roślin Zbożowych nie ma co liczyć w tym roku na rekordowe zbiory zbóż i kukurydzy. Z naszych prognoz wynika, że możemy zebrać 25-26 mln t zbóż - ocenia Szymańczak.

Dodaje, że obecnie trzeba pamiętać iż przebieg pogody sprzyjał rozwojowi chorób grzybowych.

- Ochrona jest bardzo ograniczona, w niektórych przypadkach nawet niemożliwa, dlatego możemy się spodziewać poważnej redukcji plonów przy obniżonej jakości. W uprawie kukurydzy te plony mogą wynieść 3-4 mln t, co będzie wynikiem gorszym od ubiegłego roku. Powierzchnię uprawy tego gatunku z kolei oceniamy na 1,1 mln ha - dodał Tadeusz Szymańczak.

Podobał się artykuł? Podziel się!