- Ja bym się nie spieszył z wiosną. Dopiero koniec lutego i jeszcze możemy mieć i śnieg i mróz - mówi portalowi farmer.pl Mariusz Michalski z BASF Polska. Zdaniem eksperta za wcześnie jeszcze na wyrokowanie i ocenianie stanu plantacji. Jednocześnie zaznacza, że jak na razie, rośliny są w dobrej kondycji.

- Nie widać żadnych złych oznak czy strat po zimie. Wiosna wbrew pozorom jest bardzo niebezpieczna dla roślin, zwłaszcza jeśli pomału zacznie ruszać wegetacja i przyjdą silne ochłodzenia w nocy z dużą różnicą temperatur miedzy dniem a nocą - podkreśla Michalski.

To właśnie te różnice są „zabójcze" dla upraw. Takie sytuacje już niestety mieliśmy w latach poprzednich. - W słoneczny dzień temperatura dochodziła do blisko 10°C i więcej, a w nocy spadała do -10°C i niżej - przypomina Michalski.

- Jeśli jeszcze pojawiłby się silny, zimny wiatr, możemy mieć straty w uprawach. Zwłaszcza rzepak jest na tego typu sytuacje wrażliwy. I najczęściej to właśnie taka pogoda na przedwiośniu powoduje więcej strat niż silne mrozy zimą. Czego naturalnie nikomu nie życzę - dodaje Mariusz Michalski.

Podobał się artykuł? Podziel się!