Jeżeli w tym roku w kukurydzy na ziarno obserwowano 15 proc. roślin uszkodzonych przez omacnicę oraz 30-40 proc. w kukurydzy na kiszonkę to należy bezwzględnie rozważyć kompleksowe ograniczanie populacji tego szkodnika.

Przeciętny rolnik uprawiający kukurydzę niestety ma ograniczone pole manewru i nie jest w stanie podjąć w pełni skutecznej walki. Szkodnika tego bowiem zwalcza się kompleksowo poprzez połączenie zabiegów agrotechnicznych z ochroną chemiczną lub biologiczną.

Ochrona chemiczna wykonywana jest zazwyczaj w okresie wiechowania kukurydzy, wiec wymaga dysponowania drogim opryskiwaczem szczudłowym.

Metody biologiczne związane z introdukcją na polu kukurydzy naturalnego pasożyta jaj omacnicy - kruszynka, z kolei po pierwsze nie należą do najtańszych, po drugie ich zastosowanie bywa dość pracochłonne.

Pozostały zatem metody agrotechniczne, które należy wykonać bezpośrednio po zbiorze kukurydzy.

Omacnica prosowianka zimuje w postaci wyrośniętych gąsienic, które zazwyczaj na zimę "schodzą" do dolnych części łodyg kukurydzy, ale nie tylko mogą również zimować w łodygach chwastów takich jak: komosa czy bylica.

Z tego też powodu najważniejsze by po zbiorze kukurydzy, jak najdokładniej rozdrobnić pozostałe na polu resztki roślinne, zwłaszcza wystające łodygi, w których najczęściej zimuje szkodnik. Takie zabiegi zniszczą nie tylko bezpośrednio znajdujące się tam gąsienice, ale również ograniczą znacznie powierzchnie izolacyjną tym, które przeżyją takie zabiegi, przez co bardziej narażone będą na niekorzystne warunki panujące podczas zimy.

Drugim niezbędnym zabiegiem jest głęboka orka, która po pierwsze przykryje resztki pożniwne, a po drugie umieści je głęboko w glebie, co znacznie utrudni na wiosnę wydostanie się na powierzchnie szkodnika.

Ważnym elementem jest płodozmian oraz izolacja przestrzenna głównie od plantacji prowadzonych w monokulturze. Zwracać należy również na eliminację chwastów grubołodygowych, w których to mogą zimować gąsienice.