Już po raz szósty odbyły się Podlaskie Dni Kukurydzy w Szepietowie, których organizatorem był Podlaski Ośrodek Doradztwa Rolniczego i Polski Związek Producentów Kukurydzy w Poznaniu. Na poletkach doświadczalnych porównano 87 odmian ziarnowych i kiszonkowych. Mimo że kukurydza jest rośliną ciepłolubną i najlepiej rozwija się na terenach o wysokich temperaturach, to również w województwie podlaski – rejonie Polski o najgorszych warunkach klimatyczno-glebowych, znajduje coraz więcej zwolenników, zwłaszcza ze względu na prowadzoną tutaj hodowlę bydła. Powierzchnia uprawy kukurydzy na Podlasiu rośnie więc z roku na rok. W 2000 r. zasiano 12 597 ha, a już w ubiegłym ponad 55 tys. ha, co stanowi ok. 8 proc. powierzchni zasiewów. Wielu rolników również w obawie przed suszą, która była w ubiegłym roku, zasiało eksperymentalnie sorgo i czeka na zbiory.

Zdaniem praktyków
Józef Kalinowski gospodaruje na 17 hektarach, z czego w tym roku 7 ha zajmuje kukurydza, która okazała się bardzo dobra, 1,25 ha – wysiane pierwszy raz sorgo, a reszta to użytki zielone. Jest to baza paszowa dla stada bydła mlecznego. Rolnik wie, że sorgo nie zastąpi nigdy kukurydzy, ale może być alternatywą, zwłaszcza ze względu na zagrożenie stonką kukurydzianą. Roślinę tę uprawia się w monokulturze i tylko jedną odmianę z przeznaczeniem na ziarno. Rolnik ma zamiar zmienić odmianę po dwóch latach. Mówi, że krowy bardziej lubią ziarno, a kiszonka jest zdecydowanie bardziej odżywcza i lepiej się zakisza. Józef Kalinowski wysiewał już w przeszłości odmiany kiszonkowe, ale kolby nie zostały wykształcone i nie był zadowolony z efektów. Pod kukurydzę zastosował obornik i nawożenie fosforowe i azotowe. Już drugi rok wykorzystuje nawóz dolistny i efekt jest bardzo dobry. Rolnik uważa jednak, że stosowanie nawozów mineralnych w jednej dawce nie jest wskazane pod kukurydzę, bo roślina ta szybko rośnie i należałoby użyć dwóch dawek, ale nie sposób się wyrobić, bo stosując nawóz dolistny, należy poczekać dziesięć dni.