Najwięcej porażonych kolb było w miejscach żerowania omacnicy prosowianki. - Groźną chorobą była także zgnilizna korzeni i zgorzel podstawy łodygi, przy czym choroba ta w większym stopniu opanowała mieszańce najwcześniejsze, które dodatkowo były silnie uszkodzone przez omacnicę prosowiankę - dodaje dr Bereś.

Na polach prowadzonych w monokulturze, ekspert zauważył, że dała znać o sobie głownia guzowata i głownia pyląca, przy czym ich nasilenie można określić jako średnio-niskie. - Jest to najprawdopodobniej związane również i z tym, że na Podkarpaciu w bieżącym roku mszyce nie stanowiły większego problemu, stąd też ich żerowanie nie zwiększyło znacząco podatności roślin na te patogeny - podkreśla dr Bereś.

Powszechnie występujące były także choroby liści, a zwłaszcza drobna oczkowa plamistość liści, helmintosporioza oraz rdza kukurydzy, przy czym stopień porażenia roślin można określić jako średni.

- Najprawdopodobniej niedobór opadów przez dłuższy okres czasu wstrzymywał masowy rozwój grzybów, a pod koniec okresu wegetacji choroby te nie stanowią już zagrożenia -dodaje.