Z powodu wypadnięcia ogromnych powierzchni ozimin, rolnicy stoją przed koniecznością przesiewu ich roślinami jarymi. Niestety na rynku brakuje kwalifikowanego materiału siewnego zbóż jarych, dlatego farmerzy większość zasiewów wykonają własnymi nasionami, albo na roślinę następczą wybiorą kukurydzę, rzepak czy rośliny strączkowe. Z tych trzech pozycji największą popularnością, cieszy się kukurydza. Dlaczego?

Po pierwsze rolnik ma dużo czasu na przygotowanie pola do siewu, bo kukurydzę wysiewa się w połowie kwietnia, a po drugie nasion kukurydzy w centralach nasiennych nie brakuje. O ile areał produkcji kukurydzy kiszonkowej raczej nie ulegnie zmianie, to już z przeznaczeniem na ziarno i owszem. Fakt ten budzi jednak pewne obawy ekonomiczne, ale też agrotechniczne.

Z powodu dużej podaży ziarna, może obniżyć się jego cena i opłacalność uprawy tej rośliny gwałtownie spadnie. Kolejnym problemem jest termin zbioru kukurydzy, który przy anomaliach pogodowych, np. wilgotnej jesieni, sprawi że nie będzie można wejść w pole z terminowym wysiewem zbóż, bo zbiory kukurydzy są przeprowadzane nawet późną jesienią. Ten problem może się jednak okazać czasem wbrew pozorom błogosławieństwem, jak to miało miejsce w tym sezonie. Bo okazuje się, że zboża ozime wysiane w terminach późniejszych lepiej przetrzymały zimę, niż te wysiane w terminach agrotechnicznych.