- W tym roku zasiejemy więcej kukurydzy niż w ubiegłym sezonie. Zwyżka ta będzie większa w wypadku kukurydzy przeznaczonej na ziarno. To ona zwłaszcza zastępuje uprawy przeoranych i wymokniętych rzepaków ozimych. Ale i nie tylko, ponieważ niepewna jest też przyszłość jęczmienia ozimego, który w niektórych regionach jest rzadki - mówi w rozmowie z portalem farmer.pl Eugeniusz Piątek - dyrektor Polskiego Związku Producentów Kukurydzy. W jego ocenie powierzchnia kukurydzy kiszonkowej raczej się nie zmieni i wyniesie ok. 330 tys. ha, zwiększy się za to areał uprawy kukurydzy ziarnowej do 450-500 tys. ha.

Przyczyn wzrostu zainteresowania tą rośliną trzeba upatrywać w konieczności przyorania przez rolników rzepaku ozimego. - Nawet te osoby, które wcześniej nie uprawiały kukurydzy zdecydowały się właśnie na wysiew tego gatunku. Areał produkcji byłby jeszcze większy, gdyby nie fakt, że na rynku w niektórych regionach zabrakło materiału siewnego. Większość firm wyprzedała bowiem wszystkie nasiona i rolnicy musieli i muszą szukać innych alternatyw - dodaje Piątek.

Drugim powodem zwiększonej powierzchni uprawy kukurydzy jest jej wysoka cen. Obecnie oscyluje ona wokół 1000 zł/t suchego ziarna. - Rośnie też zainteresowanie skupem mokrego ziarna, które zawiera 30 proc. wody. Tona kosztuje wówczas 500-550 zł, a ziarno przeznaczone jest przeważnie na bioetanol. W ten sposób obniżamy koszty produkcji - mówi Eugeniusz Piątek.